Czego kobieta nie powinna robić podczas mistrzostw ?

/
5 Comments

Mamy Mistrzostwa Europy.
Większość mężczyzn śledzi te zmagania osobiście lub przed telewizorem, przy radiu lub w internecie. W zasadzie nawet ci, których nie interesuje piłka nożna nie mają dokąd uciec i mimowolnie także uczestniczą w tym wydarzeniu sportowym.

Niestety w miodku, który nas otacza jest też łyżka dziegciu. Niektóre kobiety, żony, partnerki - mogą nas doprowadzić do szewskiej pasji.
Czego więc nie robić podczas oglądania piłki?



po 1 - Nie gadać.

Ogólnie wszelkie niemądre i niedotyczące sportu pytania podczas meczu są inwazyjne.
Pytania naruszają naszą przestrzeń osobistą.
Mecz się ogląda!
A nie gada.

Można rzucać jakimiś fachowymi uwagami w stylu:
- "Sędzia kalosz! Gdzie ten matoł miał oczy?! To był ewidentny karny!"
albo
- "Szpakowski jesteś głupszy od mojego.... jak Ty komentujesz matole? Dudek grał 8 lat temu w Odrze Opole,  a nie w Odrze Wodzisław! Jak nie wiesz to się nie wypowiadaj!"
lub
- "Idziesz gościu idziesz...strzelaj, no strzelaj, no kurde...spartoliłeś sprawę!"

Mecz to emocje.
Nie powinno się im przerywać dojść do głosu!
Wszelkie pytania najlepiej załatwiać PO MECZU, a nie w trakcie.



W pytaniach mamy kilka PEREŁEK.

Klasyczne nieśmiertelne:
- "ile to jeszcze będzie trwało?"  czy - "do której jest ten mecz?".
Drogie Panie, każda z was słyszała , co najmniej kilka razy w życiu, że mecz ma 90 minut lub że są dwie połowy po 45 minut + oczywiście 15 minutowa przerwa. To jest naprawdę jest mega łatwe i może warto byłoby w końcu to zapamiętać?

Jeżeli wchodzimy do pokoju i spoglądamy na telewizor, a zawsze tak jest - to w górnym rogu, ewentualnie na dolnym pasku ZAWSZE jest podany czas. np. 36 minuta, czyli 45-36 daje nam 9 minut do regulaminowego końca 1 połowy + 15 minut przerwy + kolejne 45 minut = 69 minut

Jeśli jest 71 minuta znaczy 19 minut do końca meczu.
Proste?
Proste.

Facetowi obliczenie tego zajmuje ułamek sekundy.
Dlatego tak nas denerwują takie pytania.
Znaczy, że co?
Nagle nasza kobieta - członkini mensy z IQ (co najmniej 150) straciła szare komórki?
Nie umie sobie spojrzeć na cyferki i sama odpowiedzieć na to proste pytanie: - "ile jeszcze do końca ?". Skoro nam to zajęło max 1 sekundę, to dlaczego ona się głupio pyta?
To złośliwość?
Chęć przeszkodzenia w kontemplowaniu wydarzenia sportowego?
Jakiś test?

My wiemy, że macie swój intelekt.
Wiec po co te złośliwości?

Pytania w stylu:
- "Czy nie możesz tego nagrać?"
- "Czy możesz przełączyć na serial lub inne Opole?"
traktujemy jako brak szacunku dla naszego hobby.

Serial ma 1000 odcinków, jak nie obejrzymy 900, to i tak będziemy wiedzieli o co chodzi.
Wszystko tam jest proste i powtarzalne.
Mecz jest 1.
Trwa w tej chwili.
Jest często na żywo.
A więc co mamy go nagrać?
Cała Polska będzie wiedziała jaki był wynik.
Ba cały świat będzie wiedział, co i kiedy się wydarzyło.
Kto piłkę kopnął w 17 i 90 minucie.
Kto i jak zdobył gola.
Wszyscy o tym będą mówili, a my co - nie wiemy bo NAGRYWALIŚMY?
Bez jaj.



Kolejne kosmiczne pytania to:
- "Którzy to nasi?"
Kurde niby proste pytanie, a jakie niesie problemy.
No bo jesteśmy w Polsce, mamy orła w koronie, flagę biało- czerwoną, wszędzie na 1 czy 3 maja, nie mówiąc o 11 listopada, mają chorągiewek nawieszane.
Grają biało - czerwoni z żółtymi, niebieskimi lub zielonymi.
A Wy się pytacie którzy to nasi?
No nie.
Wyjdę z papci i stanę obok.
Kurde, nawet jakby mieli inny kolor koszulek, to czy Błaszczykowski to Irlandzkie nazwisko?
Czy Lewandowski brzmi po rumuńsku?
5 sekund obserwacji, 2 komentarze dziennikarza i już wiemy kto jest kim.
Wystarczy popatrzeć!

Wkurzające:
- "Ten mecz to już chyba był. Znowu oglądasz to samo?"
Taaa...
Był.
80 lat temu.
Teraz lecą powtórki.
Dzięki, że mi przypomniałaś.

I wreszcie:
- "Czy to ważny mecz?" i wszelkie możliwe klony tego pytania.
Tak.
Bardzo ważny.
W tej chwili najważniejszy.
Gramy o 3 punkty, o awans, o przejście do następnej rundy.
Jasne, że to ważne.
Mistrzostwa to ciąg kilku - kilkunastu meczy.
Każdy mecz albo prowadzi nas na szczyt, albo ściąga na dno.
Jak sama nazwa wskazuje - Mistrzostwa to maraton, a nie bieg na 100 metrów.



po 2 - Nie zasłaniać
Doprawdy nie wiem jak panie to robią?
Podczas meczu musicie przejść kilka do kilkunastu razy przed telewizorem.
A to podlać kwiatka, który musi akurat być podlany W TYM MOMENCIE.
A to zabrać kosmetyk, którym musicie się akurat "wypaćkać".
A to sięgacie po książkę, która stała i się kurzyła 2 lata i właśnie was naszła ochota na jej przeczytanie.

Co by to nie było - scenariusz jest taki sam.
My - wasz spacer - ekran.
Dla nas to jak reklama podczas filmu.
Wrrrrrr...


W zasadzie jest tu jeden jedyny wyjątek.
Jakbyście przeszły nam przed oczami nago lub w seksownej bieliźnie, to taka rundka tylko uatrakcyjniłaby sportowe przedstawienie. Byłoby na czym oko zawiesić i może nawet skończyłoby się to miłą przerwą.
Tak.
To jedyna rzecz, która nam by się mogła spodobać.
I wyniosłaby wartość partnerki na piedestały.

po 3 - Nie okazywać braku zrozumienia dla gadżetów.
Gadżety mogą być różne: szalik, koszulka, piwo, orzeszki, wuwuzela...
Niezależnie od tego, jakie gadżety są z nami podczas oglądania meczu - są one dla nas ważne.
Podnoszą range wydarzenia.
Mamy coś swojego.
Coś, dzięki czemu, lepiej wczuwamy się w atmosferę piłkarskiego święta.

Jakie to słabe, kiedy latem słyszymy "- po co ci ten szalik?"
- "możesz nie hałasować ta trąbką?" czy inne tego tupu komentarze.
Rekwizyty Drogie Panie są nieodłączną częścią zabawy.
Kiedyś używało się mieczy i zbroi.
Często ktoś podczas takich rozgrywek ginął.
Teraz mamy sportowe igrzyska.
Faceci biegają z piłką po boisku, a my widzowie zamiast zbroi zakładamy koszulkę, zamiast hełmu szalik - miecz zastąpiła butelka zimnego browaru.
Czy to nie bezpieczniejsza forma spędzenia czasu niż iść na wojnę i zginąć?

Zastanówcie się nad tym, zanim poddacie krytyce owe rekwizyty.



po 4 - Szanować Hymn.
Jak grają hymn to się np. stoi.
A przynajmniej śpiewa.
Na głos lub w myślach.

Pod Grunwaldem rycerze śpiewali "Bogurodzicę".
Nie, nie dlatego, że im się piosenka podobała.
To była melodia mówiąca: - "to my, mamy po swojej stronie boga i naród polski, jest nas miliony więc uważajcie Krzyżacy bo będzie z was mokra plama".
Hymn mówi o tym, kto kim jest.
Tu my - tam oni.
Mecz to starcie - stroje, gadżety, muzyka podkreśla przynależność do jednej ze stron.

Hymn to nie ta chwila, gdy lecisz w przerwie do kibla.
To nie ten moment, gdy się gada ...przeszkadza.
Hymnu nie trzeba lubić - hymn trzeba śpiewać!
Głupie uśmieszki czy inne tego typu zachowanie jest obrazą dla wspólnoty, którą rodzi śpiewanie hymnu. Nawet w myślach, to nadal jest melodia określająca naszą tożsamość i to po której stronie gramy.



po 5 - Nie planować nic w dniu meczu.
Jeżeli gra Polska, to nie powinniśmy planować spotkania ze znajomymi, wspólnych zakupów czy innego rodzaju aktywności/wyjazdu. Zero ogródka, sprzątania czy innych czasochłonnych zadań.
Dzień meczu to dzień meczu. Cała otoczka zaczyna się długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego.
Oczekiwanie, że facet zrobi z nami zakupy i wpadnie do domu w trakcie meczu jest nieporozumieniem. Nikt nie lubi zostać łosiem, który spóźni się na mecz bo np. stał w korkach lub partnerka go gdzieś zabrała. Wszelkie "atrakcje" w stylu: przyjechali rodzice, odwiedziła nas koleżanka itd. są niemile widziane. No chyba, że goście przyszli na wspólne celebrowanie mistrzostw i razem z nami w skupieniu będą oglądali.

po 6 - Lodówka jest do piwa.
Ewentualnie do innych magicznych napojów. Wszelkie inne zakupy nie muszą tam leżeć.
No chyba, że ktoś otworzył opakowanie serka czy napoczął jakąś wędlinę.
No jak już musiałyście to jeść to ok - zgadzamy się.
Może coś tam leżeć obok piwa.
Jakoś się zmieścimy.



po 7 - Nie złościć się.
O cokolwiek.
Jeżeli coś nam się przypomni - np, że facet miał wynieść śmieci 2 dni temu czy przybić nam obrazek do ściany - to na pewno nie jest to do dobry moment na fochy.
Inny niż w TV hałas podczas oglądania meczu jest niewskazany.
Irytacja na faceta nie jest fajna.

Okazywanie złości z jakiegokolwiek powodu przeszkadza w odbiorze. Mężczyźni albo chcą z partnerkami przeżywać takie chwile jak mecz ulubionej drużyny, albo chcą świętego spokoju.
To coś pięknego, jeżeli partnerka to rozumie.








You may also like

5 komentarzy:

  1. Dla mnie euro, mundial (nie tylko w piłkę nożną) mogą trwać codziennie. Taki mały ze mnie fanatyk. Uwielbiam. Ma ze mną chłopina dobrze. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, uśmiałam się! A Dudek na 100% nie grał w Odrze Wodzisław! Wiedziałabym o tym!

    OdpowiedzUsuń
  3. Starałam i staram się mojemu panu nie przeszkadzać... :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedź na pytanie zawarte w tytule wpisu jest prosta i bardzo krótka: nie przeszkadzać. :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i za komentarz!
Odwiedzam komentujących, więc nie ma potrzeby reklamować mi swojego bloga.