- Powiedz mi jak mnie kochasz.
- Powiem.
- Więc?
- Kocham cię w słońcu. I przy blasku świec.
Kocham cię w kapeluszu i w berecie.
W wielkim wietrze na szosie, i na koncercie.
W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach.
I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona.
I gdy jajko roztłukujesz ładnie -
nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie.
W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku.
I na końcu ulicy. I na początku.
I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.
W niebezpieczeństwie. I na karuzeli.
W morzu. W górach. W kaloszach. I boso.
Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą.
(...)

K. I. Gałczyński


Jakiś czas temu wrzuciłam na instagram zdjęcie ceramiki z Bolesławca. Ledwo wyjęłam te rzeczy z opakowania w którym do mnie przyszły, a już oszalałam na ich punkcie. Zauważyłam, że nie tylko ja jestem wielką fanką tej porcelany. Stąd narodził się pomysł na ten wpis. Być może jest jeszcze wiele osób nieświadomych, jakie piękne cuda produkowane są w naszym Bolesławcu!


Myślę też, że istnieją osoby, które podobnie jak ja "jedzą oczami" i nie jest im obojętne w jaki sposób podane są potrawy. U mnie podobnie jest nawet z piciem kawy - najlepiej smakuje w filiżance! Dlatego też moim wielkim marzeniem jest taka cudowna zastawa z filiżankami i spodkami.
Urzeka mnie formą, kolorami, mnóstwem zdobień. Moja artystyczna dusza na jej punkcie zwariowała. Pobudza moją wyobraźnię, kojarzy mi się z dzieciństwem i pięknymi rzeczami, które moja babcia zawsze w swojej kuchni posiadała. To taki przeskok z dzisiejszych czasów, gdzie na każdym kroku otacza nas masówka, do czasów kiedy może nie było tylu rzeczy co teraz, ale jak już były to jakie! A warto wspomnieć, że historia ceramiki bolesławieckiej sięga XII wieku. Podobno obecnie to aż 700 wzorów i 700 kształtów naczyń zdobionych metodą stempelkową.


Decydując się na zakup, zawsze zastanawiam się czy dana rzecz niesie ze sobą jakąś wartość dodaną. Czy za miesiąc, rok mi się nie znudzi. Czy nie jest kolejną zachcianką. W tym przypadku jest to powrót do tradycji, do jakości, do polskiego rękodzieła. Ta ceramika ma "to coś" - ma duszę. 

Moim zdaniem wygląda dobrze w każdym wnętrzu. Psuje zarówno do domku na wsi, jak i do nowoczesnego wnętrza np. w stylu skandynawskim. Jest to też fajny pomysł na prezent.
fot. materiały prasowe Manufaktury Bolesławiec

Jak wejdziecie na ich stronę www.ceramikaboleslawiec.com.pl, to podobnie jak ja, dostaniecie oczopląsu. Zewsząd patrzą na nas: talerze, talerzyki, półmiski, misy, miseczki, patery, dzbany, dzbanuszki, mleczniki, cukiernice, sztućce, chochle, deski, tace, butelki, zawieszki... Wybór jest ogromny, aż ciężko się zdecydować.



Szkockie góry pokazywaliśmy na blogu już nie raz. Nic na to nie poradzę, że znowu sięgam pamięcią do tych majestatycznych, dzikich gór. Jestem w nich po prostu na maksa zakochana!


Tym razem wędrówkę zaczynamy od Crianlarich w Stirling. Miejscowość leży w cieniu kilku szczytów górskich Munro, zwłaszcza Ben More, ale także Stob Binnein i Cruach Ardrain. To położenie sprawia, że Crianlarich jest popularnym przystankiem dla turystów i dobrą bazą wypadową.


Nasz cel to najwyższy szczyt Beinn a' Chreachin (1081 m n.p.m.),  leży w paśmie Bridge of Orchy w Grampianach Centralnych. Na uwagę zasługują też pozostałe:

Beinn Dorain (1076 m),
Beinn Achaladair (1038 m),
Beinn an Dothaidh (1004 m). 

W pogodny dzień taka wędrówka pozwala zobaczyć masyw Ben Lawers, Moor, Glencoe, a nawet Ben Nevis w oddali. Obszar gór jest dziki i wyjątkowy, a widoki bajeczne, ale to już sami zobaczcie.


Mimo, iż te góry wyglądają tak całkiem niepozornie, a ich wysokości nie robią wielkiego wrażenia, to nie należy ich lekceważyć, ponieważ ich szczyty są strome, skaliste i często śliskie z uwagi na panującą tam zmienną pogodę.


Nam pogoda dopisała i dzięki przyjemnej temperaturze i słabym podmuchom wiatru można się było cieszyć takimi widokami.


Robi wrażenie, prawda?


W oddali najwyższy szczyt Ben Nevis - 1343 m. n.p.m. Niby nic, a podejście jest długie i męczące.


Wybierając się w szkockie góry, koniecznie zabierzcie coś odstraszającego owady, bo mogą dokuczać muszki zwane magies - małe i kąśliwe ;)