Całkiem niedawno odkryłem przyjemność fotografii panoramicznej robionej telefonem. Lata temu by oglądać piękną panoramę musiałem zrobić kilkanaście - kilkadziesiąt zdjęć, połączyć je na komputerze w odpowiednim programie graficznym właśnie do panoram, aby cieszyć oko tym cudem techniki :) Żmudne, nudne i trudne to z początku było. Teraz byle smartfon posiada funkcje panoramy.


Klik i mamy piękne polskie morze:


Klik i plaża jako żywa przed nami:


Zdjęcia panoramiczne potrafią zachwycić. Szczególnie wtedy, gdy oglądamy je na TV lub panoramicznym ekranie komputera.


Rejs statkiem:


Widok z latarni morskiej w Darłówku:




Nawet tłum ludzi nabiera innego szerszego znaczenia:


Wschód słońca pozwala przywołać wyjątkowe wakacyjne chwile:


Zachód mówi do nas "Jutro wstanie nowy dzień".


Zastanawiam się czy i Wy zobaczycie to samo co ja na swoim ekranie? Czy i Was urzekną wakacyjne obrazki? Napiszcie nam czy podoba Wam się pomysł na zdjęciowe panoramy?

Szkocja to region bardzo różnorodny, a jej krajobraz obfituje w wiele pięknych, zielonych miejsc. Nie wiem ilu z Was miało okazję obejrzeć widoki z góry, dlatego dziś chciałam pokazać małe co nieco. 


Widok na Falkirk i Stirling, a w oddali na Alloa. 


Jestem zachwycona tym, że zieleń nawet z góry jest tak intensywnie soczysta.


Lot odbył się z Cumbernauld Airport, lotniska leżącego 50 km od stolicy Szkocji.


Widok na miejscowość Falkirk.


Będąc w Falkirk warto zwiedzić The Kelpies - 30 metrowe ważące 300 ton każda, rzeźby w kształcie końskich głów, położone obok nowego przedłużenia kanału Forth and Clyde, w pobliżu rzeki Carron, w The Helix - nowym parku zbudowanym aby połączyć 16 społeczności w regionie Falkirk. Zaprojektowane przez rzeźbiarza Andy Scott i ukończone w październiku 2013.


Nazwa Kelpies odnosi się do mitologicznych zmieniających się bestii posiadających moc i wytrzymałość 100 koni - cecha ta jest analogiczna do zmieniającego się krajobrazu, mocy płynących wewnątrz kraju wód i siły społeczności. Wizja artysty nawiązuje do konia wykorzystywanego w przemyśle i ekonomii, ciągnącego wagony i pługi, barki i statki z węglem, które ukształtowały strukturalną rzeźbę okolicy. 


Widok z lotu ptaka nadaje często innego znaczenia odwiedzanej okolicy. Z góry łatwiej zachwycać się pięknem i dostrzec to co często nam umyka. Codzienność wielu z nas to patrzenie głównie pod nogi, omiatanie wzrokiem tego co nas otacza. Spojrzenie z góry nadaję innej perspektywy. I w rozwiązywaniu codziennych problemów i wtedy, gdy chcemy odetchnąć pełną piersią na urlopie. Może i Wam przyda się to spojrzenie na świat z lotu ptaka.



Jesień w mojej kuchni to czas na rozgrzewające przyprawy. Nie ma to jak dom pachnący cynamonem, goździkami czy kardamonem. Jesienne ciasto musi być zatem aromatyczne, lekko wilgotne, nie za słodkie. Do tego herbata z imbirem i kubki smakowe szaleją.

Dziś chciałam podzielić się z Wami przepisem na takie właśnie ciacho, idealne na jesienne popołudnie z koleżanką.


Przepis został przywieziony ze Szkocji. Autorem jest Jamie Oliver. Brytyjski kucharz, autor programów i książek kulinarnych.

Składniki:
20 gram masła
20 gram brązowego drobnego cukru
5 dużych jaj
sok i skórka z jednej pomarańczy
170 gram mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
100 gram płatków migdałowych
100 gram posiekanych orzechów włoskich lub laskowych
1 kopiata łyżeczka cynamonu
szczypta startych goździków
szczypta startej gałki muszkatałowej
pół łyżeczki imbiru w proszku (może być świeży imbir)
250 gram startych na grubej tarce marchewek.

Wykonanie:
Masło utrzeć z cukrem. Do utartej masy wbijać po 1 żółtku i dalej ucierać. Dodać sok i skórkę z pomarańczy, a następnie przesianą mąkę z proszkiem. Wymieszać. Dodać migdały, orzechy, wszystkie przyprawy i marchewkę. Ponownie wszystko razem wymieszać, dodać ubitą pianę z białek, ciasto wyłożyć na blachę. Wsadzić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i piec około 50 minut. Przepis na blachę 22x22cm.

Nasze ciasto zniknęło szybciutko. Mam nadzieję, że Wam także posmakuje. Dajcie znać jeśli zdecydujecie się go upiec :)




Bitwa 1 - Crocsy
Nie pytajcie mnie co to crocsy - jestem facetem :D
Nie muszę wiedzieć wszystkiego ;)




I mój ulubiony LIDL-owski wojownik:
Bitwa 2 - Kołobrzeg
Znajdź 3 różnice :)






Bitwa 3 - Torebki (opisaliśmy to tu: Torebkowa dzicz )
Ponieważ usunięto oryginalne wideo ze starcia, postarałem się o relację zastępczą:





Bitwa 4 - Rzucili Softshelle
Konia z wozem temu, kto przewidział takie zainteresowanie outdoorem w narodzie...





Bitwa 5 - Sosnowiec (z wczoraj)
Z elementami zagadki kryminalnej czyli taka nasza polska Madeleine McCann.




Sami widzicie, że jest moc ;)
Dlatego nie dziwi to, że przemysł filmowy zainteresował się naszym krajem.

Powstają właśnie 2 super produkcje:

INWAZJA: Bitwa o LIDL (official trailer)



oraz

LIDL. Walka o karpia. Official trailer.


Na pewno warto będzie na to pójść do kina :)