Empik stracił swój klimat

/
18 Comments
Empik - kultowe miejsce, dla niektórych ludzi instytucja. Pamiętam czasy, gdy Empik pojawiał się w naszych miastach. Szło się do niego niczym do świątyni czytania. Książki, masa książek. I to nie za ladą i nie w zakurzonych antykwariatach, gdzie czasem zdawało się, że brakuje powietrza. Empiki tchnęły nowością, czystością. Pachniały książką, bestsellerem.

Co regał stał zaczytany w lekturze młody człowiek. Kiedy to okrzepło, widywałem całą masę ludzi siedzących, stojących, kucających pomiędzy regałami. Chłonących słowo pisane. Po każdej premierze popularnego tytułu Empiki przeżywały istne oblężenie. By dajmy na to kupić Harrego Pottera trzeba było stać w niebotycznej kolejce. Ruch, gwar, a równocześnie cisza, skupienie i szacunek dla słowa pisanego. Taki był Empik.

Później pojawiły się gry, całe stosy, regały gier, dla ludzi w każdym wieku. Pamiętam, z jakim zachwytem kupiłem swoje pierwsze szachy, komputerową grę w której mogłem zmierzyć się z najlepszymi. Pierwsza wersja mahjonga na PC-ty, pierwsze "strzelanki" na których spędzaliśmy noce z przyjaciółmi. Do Empiku chodziło się minimum raz w tygodniu. Wychodziło z nową grą, kultowym komiksem, ciekawym czasopismem czy książką. Zewsząd na każde pytanie "gdzie tą książkę, grę, gazetę dostałeś?" odpowiedź była jedna.

fot. Piotr Fijałkowski- poznan.gazeta.pl









Redaktorzy pisali artykuły w gazetach, socjologowie pisali swoje prace naukowe. Kultura ludzi pokolenia Empik. To już nie był sklep, to była instytucja, miejsce zakupów i miejsce spotkań ze znajomymi.
Z czasem Empik zaczął się zmieniać, niektórzy powiedzieli by - ewoluował. Znikały gry, książki i czasopisma, zajmowały coraz mniej miejsca. Niby coś było w Empiku, ale już nie na miejscu, niektóre pozycje trzeba było specjalnie zamawiać. Pojawiły się terminale, gdzie można było sprawdzić zasoby Empiku. To już nie było to samo. Produkt zastąpił terminal, świątynia czytania zmieniła się w miejsce szybkich, kompulsywnych zakupów.

Pojawiły się działy z dodatkami, kiepskiej jakości duperelkami. Dział nowości rozrastał się tak krzykliwie, że zaczął przesłaniać wszystko inne. Książki i czasopisma upchnięto gdzieś pod ścianami. Tam gdzie wcześniej można było udać się w ciemno by kupić kilka pozycji ulubionego autora - teraz straszyły pustkami. Oczywiście nie znaczy to, że półki były puste. Książki układać zaczęto tak by sprawiały wrażenie ilości, pomiędzy regałami pojawiła się chińszczyzna. Dział "pierdółki" z małego przedmurza sklepu zaczął go pożerać. Coraz więcej i więcej dodatków, coraz więcej i więcej nowości.

Idąc teraz do dowolnego Empiku pierwsze w oczy rzuca nam się chińska tandeta. Takie pierdoły sprzedawane za jakieś chore pieniądze. Jakiś czas temu miseczkę (cena Empiku 49,90) kupiłem w normalnym sklepie wielobranżowym za 6 złotych.  Producent ten sam, towar ten sam, sklep zarobił 100% zysku, Empik wolał 1500 % więc nie zarobił nic. W sieci Empik na każdym kroku można spotkać równie gustowne towary:



Za 27 złotych można nabyć plastikowy kubeczek w sweterku. By kawa z plastiku nam lepiej smakowała, należy kubeczek wozić z sobą po świecie. Za 64 złote dostaniemy dziadka do orzechów, który uwaga - nie łupie orzechów. Fora internetowe pełne są ludzi przeklinających ten zakup.

Nas też to dopadło. Wypatrzyliśmy miseczkę na orzeszki z wiewiórka. Cena 40 złotych sugerowała, że kogoś pogięło. Uznaliśmy, że kupimy to po świętach z rabatem -50%. Zamówienia dokonaliśmy przez internet. A że nie lubimy pieniędzy marnować, dobraliśmy kolejne gadżety. A to opaskę na oczy by w podróży nam po oczach nie świeciło, a to zatyczki do uszu w gustownej tulejce, jakiś bidon na trening, szklaną figurkę pasującą do wystroju. Zdając sobie sprawę, że to i tak produkty niskiej jakości uznaliśmy, że szału nie ma, ale praktyczne przedmioty zawsze powinny być pod ręką. Dość długo czekaliśmy na przesyłkę co nas zdziwiło, bo słyszeliśmy od znajomych, że błyskawicznie realizują zamówienia.

Co otrzymaliśmy w zamian ?
Tragiczną jakość za wygórowaną cenę + niedbałe opakowanie tych przedmiotów (porozrywane opakowania, wszystko byle jak zapakowane, jakby w pośpiechu.). Przedmioty sprawiały wrażenie używanych. Choćby korki do wina wyglądały tak, jakby ktoś już się nimi bawił. Korek pokruszony, zużyty, miał bawić gości, a wstyd nam było nawet samemu go użyć do wina.


Połowę zamówionego towaru natychmiast postanowiliśmy zwrócić. W zwykłym sklepie "Wszystko po 5 złotych" można spotkać towar podobnej jakości i nie kosztuje on osiem razy tyle. Zwracając towar okazało się, że nie można go oddać w salonie (choćbyśmy mieli go po drugiej stronie ulicy). Jak nas poinformowała przemiła pani na infolinii, zwrot na nasz koszt przez kuriera. Można oczywiście towar zamówić do lokalnego Empiku, ale tylko ten mniejszy gabarytowo i w dodatku nie gwarantują, że w przypadku zwrotu go przyjmą. Zakupy miały być udane, kilka detali, które uzupełnią to co już mamy. Zamiast tego zakupione przedmioty nas rozczarowały. Doszliśmy do wniosku, że dalsze kupowanie w Empiku nie wróży nic dobrego. 


Mamy coraz mniej powodów by tam się udać. W zasadzie chiński szmelc kupić możemy wszędzie. Tym czym kiedyś był dla nas Empik jest już wspomnieniem. Byliśmy w pewnym sensie ślepi na zmiany. Na to, że jak napisał Łukasz Kotkowski (blog aspirujacypisarz.pl), gdyby zmienić szyld z Empik na Pepco, to w zasadzie większość z nas nie zauważyłaby różnicy.

Jeżeli chce się Wam jeszcze czytać, jak to wygląda z strony pracowników zachęcam do przeczytania wpisu Łukasza na jego blogu - Cała Prawda o Empiku
Dla mega wytrwałych jest jeszcze temat na Kafeterii - Praca w Empiku

Ładna wystawa, modne często uczęszczane miejsce na sklep, to wszystko co pozostało z legendy. Świątynia stała się podrzędnym bazarem. Więc niechaj spoczywa w pokoju.





You may also like

18 komentarzy:

  1. Ja wczoraj padłam ze śmiechu jak koleżanka dostała maila, że w Empiku buty dla całej rodziny do 70% taniej :D online chyba, ale wciąż...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buty z Empiku :D tego jeszcze nie grali :)) Hahahaha

      Usuń
  2. W stacjonarnym Empiku nie potrafię się teraz odnaleźć. Czuję się atakowana przez zbyt wiele różnych rzeczy. Kiedyś faktycznie mogłam spędzać dużo czasu między półkami i musze przyznać, że brakuje mi trochę tamtego klimatu. Na całe szczęście wyjątkowo lubię się z zakupami online, zajrzę w kilka miejsc, porównam ceny i kupuję bez zbędnych strat. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mimo wszystko nadal kocham Empik =)

    http://luxwell.blogspot.com/2015/01/long-absence.html

    OdpowiedzUsuń
  4. czytałam te posty, pamietam ze kiedys nawet sephora byla na pl wolnosci a teraz juz tylko kurz pozostał ;) do empiku chodze kiedy czekam na autobus i ogladam, kupuje raz na pol roku:P

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubiłam i chodziłam do dawnego Empiku, do obecnego weszłam raz i więcej już nie wejdę :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety to prawda. A najgorsze jest to, że zamieniliśmy na Empik małe, klimatyczne księgarnie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Absolutnie się zgadzam...zamienili jakość i zamiłowanie do książek do chińskiej tandety i olewania klienta..

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja wczoraj w akcie desperacji, bo nigdzie nie mogłam kupić a mi potrzebowałam, kupiłam wachlarz z piór za 16 zł. A w innych sklepach i za 5 zł taki jest.

    OdpowiedzUsuń
  9. Też pamiętam taki Empik...
    Ale teraz to co innego - też nie chce mi sie tam wchodzić. Jak juz muszę jakąś książkę zdobyć - owszem wchodzę...Ale jak widzę całą masę niepotrzebnych pierdół i to za nie małe ceny, to aż przykro patrzeć....
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Doskonale pamiętam tamten Empik. Teraz naprawdę jest tam chłam i nie wiadomo co jeszcze. Wszystkiego tam pełno. Przyznam, że głównie właśnie z tego powodu zaprzestałem tam częstych zakupów. Kiedyś pamiętam - szło się do Empiku po książki, gry czy gry planszowe. Dziś jednak widząc sylikonowe gadżety kuchenne, noże, świeczniki, zestawy do majsterkowania, termosy i wszystko inne nie mam ochoty tam chodzić i nie chodzę. Już częściej kupuję książki przez sklep internetowy, a i niezbyt często w Empiku. Wolę jakieś swoje, miejscowe księgarnie :) Ta sieć sklepów była naprawdę całkiem, całkiem,ale ilości chłamu mnie przerażają.

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja niestety chodzę teraz do Empik-u jedynie po to, żeby pooglądać książki i pospisywać tytuły, a później kupić je w internetowym dyskoncie. Pamiętam kiedy dawno temu otworzono Empik w moim mieście i wyprawy tam z rodzicami były najfajniejszym planem na wolne popołudnie. Dla mnie to było jak świątynia i serce mnie boli, że staje się ruiną...

    OdpowiedzUsuń
  12. Też się zgadzam, pamiętam, jak w liceum chodziliśmy po szkole do Empiku, pooglądać nowości, wypwypatrzeć coś między półkami. Teraz dalej zaglądam tam, ale popatrzeć właśnie na 'pierdółki''pierdółki', a nie książki...

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgadzam się. Pamiętam jaką furorę robił Empik w czasach mojego dzieciństwa czy może nawet okresu nastoletniego. Prócz książek czy prasy lubiłam kupować w nim fajne notesy czy perełki jak na tamten okres: kleje brokatowe. Obecnie jednak znacznie bardziej wolę odwiedzić Matrasa. Empik, z jednej strony kojarzy się z czymś miłym, z drugiej faktycznie dużo w nim tandety.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja wchodzę do empiku tylko żeby popatrzeć, jak mi się coś podoba, to szukam tego w innym sklepie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. No niestety, zakochalam sie kiedys w empiku, a teraz... raz, ze slucham, jak traktuja wydawnictwa czy pracownikow, dwa... ze cale dzialy powywalali, zeby sprzedawac chinszczyzne. Smutno

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajna analiza :) Faktycznie dzisiejszy Empik to już nie jest to samo, co kiedyś. Idąc tam byłem przygotowany na spędzenie tam kilku godzin przeglądając nowe książki, czy słuchając fajnych płyt i zazwyczaj właśnie tak to się kończyło. Teraz odwiedzam go tylko czasem i kupując to, co potrzebuje i wychodzę zrażony "badziewiem" święcącym z każdej półki. Niestety coraz więcej takich miejsc, jak Empik schodzi na psy. Dziwne teraz mamy czasy..

    OdpowiedzUsuń
  17. Pamiętam Empik z czasów, które opisywaliście. Teraz mam wrażenie, że to sklep z drobiazgami, a książki stanowią tylko dodatek. Chyba jakoś się półki skurczyły...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i za komentarz!
Odwiedzam komentujących, więc nie ma potrzeby reklamować mi swojego bloga.