Choroba zwana Blog Roku

/
20 Comments
Kupowanie głosów na allegro, żebro-lajki, dziwni jurorzy, like "za cycki" czy inne "wydurnianie się", wreszcie głosowanie za pomocą płatnych sms. To i wiele atrakcji funduje nam co roku impreza zwana Blogiem Roku.

Przez internet właśnie przetacza się fala krytyki o to, że coś co funkcjonuje od lat (kupowanie głosów premium sms) pojawiło się w e-mailach i na allegro.
Dlaczego odkryto nagle takie aukcje? - Blog roku 2014 Onet.pl
Dlaczego wielu startujących otrzymuje takie wiadomości jak ta:


Otóż dlatego, że sposoby na oszukiwanie znane są od lat i ci którzy wiedzą jak to wykorzystywać mówią o tym innym, ci kolejnym osobom i pojawiają się tacy, którzy chcą zarobić już teraz. Propozycje dostaniemy i na adres e-mail i w social mediach i na portalach ogłoszeniowych. Jest to wiedza tak powszechna, że obecne głosy oburzenia bardzo mnie dziwią.

Kogo tak naprawdę obchodzi Blog Roku?
Blogerów. Normalnego czytelnika internetu w zasadzie nie interesuje czy blog jest blogiem roku, dnia czy miesiąca. Jeżeli wchodzimy już na jakiś blog to po informacje. Po obrazki, zdjęcia, z ciekawości i z praktyczności. Blogi odwiedzamy także towarzysko.

Blog Roku to klasyczny wyścig szczurów.
Wielka firma go ogłasza, bo ma z tego zysk na reklamie. Im więcej szumu w mediach, tym więcej sponsorów i kasy. To ma zarabiać, reszta jest dodatkiem. Bloger oczywiście łapie przynętę i się angażuje. Spamuje w social mediach, zapycha komunikator i skrzynkę e-mailową prośbami o wsparcie.
Wreszcie wzorem polityków kupuje głosy.
Gdzie?
W sieci.
Na allegro, na serwisach ogłoszeniowych, czasami zapłaci znajomemu informatykowi za programik do klików, oszukiwanie płatnych sms? - nic trudnego, w sieci znajdziemy na to 88 sposobów, wystarczy dobrze poszukać (najlepiej w dark necie). Blogerowi chodzi o wygraną, organizatorowi o wielki medialny szum. Dla czytelników nic z tego nie wynika. Zero wartości, zero korzyści. Wygra ten kto głośniej krzyczy, ten komu media zrobią reklamę (często są to osoby powiązane z mediami lub znajomi "królika") lub ten kto dobrze "kupi" głosy.

Miesiąc temu byliśmy na spotkaniu ze znanym blogerem. 
Michał prowadzi blog: http://jakoszczedzacpieniadze.pl/
Sala nabita, kilkuset ludzi przyszło głównie na jego wystąpienie. Sympatyczny facet, zero bufonady, aż przyjemnie było posłuchać historii jego bloga. I wydawało się nam nierealne, że Michał zaliczany przez media do tzw. Top blogerów, tak odbiega od owego napuszonego towarzystwa. Wydaje się być normalny, woda sodowa mu do głowy nie uderzyła. Michał nawiązał do tego, że dostał wyróżnienie Blog Roku.
Siedzący obok mnie chłopak szeptem powiedział do znajomych - "kogo to obchodzi, że miał tytuł Blog Roku, mnie interesuje jego blog bo jest ciekawy i to, że konkretną wiedzę z niego wynoszę".
Trafił idealnie w punkt.

Fajnie, że ktoś tam ogłosi konkurs, fajnie, że ktoś tam zostanie wyróżniony. Ludzie uwielbiają się porównywać. Działanie "zobacz sąsiad ma nowe auto" poszło z duchem czasu. Teraz brzmi "zobacz on ma wyróżnienie Blog Roku, a my co?".
Sam konkurs poza tym, że samemu można się pokazać na kolejnej z 1000 stron - nie wnosi nic wartościowego. To taka maszynka towarzystwa wzajemnej adoracji do tego by pokazywać "swoich" w otoczce innych blogów. I w realu i w internecie "elity" potrzebują rautu na którym będą mogły się pokazać, pozować do zdjęć i poudawać.
Dla nas normalnych ludzi to kompletnie bez znaczenia.

Dlaczego akurat Blog Roku jest bardziej znany niż inne tego typu inicjatywy?
Brak ograniczeń. W konkursie może brać udział każdy, a co więcej osoby startujące - często na swoich blogach zarabiają. Skoro zarabiają to są tu gracze, których stać na różne "ułatwienia", "wspomagania" czy jakby to po imieniu nazwać. Żebro-lajki to taka podstawówka przy tego typu imprezach, kupowanie premium sms jest jak liceum, niektórzy są studentami i znają słabe punkty systemu.
Są także normalni uczestnicy.
Cała masa ludzi, którzy uwierzyli, że są w stanie coś ugrać. Przekonano ich, że warto wystartować i armia darmowych żołnierzy przetacza się teraz przez polski internet. 
Na szczęście niebawem ognisko choroby wygaśnie. Już się nie mogę doczekać :)




You may also like

20 komentarzy:

  1. A ja jeszcze jestem taka naiwna, iż myślałam, że to wszystko kręci się uczciwie, ludzie wysyłają smsy, bo blog im się podoba. Skusiłam na to w zeszłym roku, ale jak potem córka pokazała mi jakie blogi zwyciężyły w grupie nastolatek to stwierdziłam, że cała ta zabawa jest lekko uwłaczająca. Był to mój pierwszy i ostatni raz w tej "zabawie". Ale jeśli ktoś chce brać udział to czemu nie, jego sprawa, zagłosować też mogę jeśli blog mi się podoba i go czytam. Przykre tylko, że ludzie potrafią wszystko zepsuć:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj :) Zabawa to nic złego, rywalizacja też jest ok. Chodzi bardziej o to, że organizator (przez swoja bezmyślność, a raczej celowo) tak ustawia konkurs by on miał z tego powodu profity, by jemu było dobrze. Polacy to naród "kombinatorów", "spryciarzy" to idealne cecha narodowa w czasie konfliktów, wojen, zaborów. Wtedy jesteśmy wybitni.
    W takich konkursach, głosowaniach audio tele, akcjach premium sms, X-factorach są i będa układy, układziki czy przekręty, kasa przesłania ludziom rozum.
    Znając wady premium sms i wiedząc, że łatwo to obejść, wiedząc, że tam gdzie pojawia się kasa będą przekręty organizator winien wykazać się IQ i zorganizować całość w ten sposób by nikt nie popsuł zabawy, by wyeliminować patologię. No i tu mamy problem, bo jeśli są zasady, jeśli nie da się "oszukać" to wielu ludzi to nie interesuje. Zamiast się męczyć ludzie wolą iść na łatwiznę.
    A skoro będzie mniej startujących to będzie mniejszy szum medialny, mniej sponsorów, mniej kasy. Dlatego przymyka się oko i udaje, że problemu nie ma. Dlaczego to się nie dzieje np na Blog Forum Gdańsk ? Bo tam trzeba się postarać.
    Da się zrobić imprezę na jasnych czytelnych zasadach i do minimum zminimalizować przekręty.
    Tylko kto ma to zrobić ? Pracownicy Onetu zarabiający grosze ? stażyści pracujący za darmo ? czy może panowie dyrektorzy, którzy pierdzą w stołek i myślą tylko o kasie i cyferkach wejść, sprzedanych klików i reklam by się bilans zgadzał ?
    Ryba psuje się od głowy - mówi stare przysłowie.
    Nieudolność lub celowe zaniechania to tajemnica poliszynela tego konkursu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem Ci, że ja o tym wszystkim nie wiedziałam i przeczytałam Twojego posta bardzo wnikliwie.
    Nie sądziłam, że to takie oszustwo.
    Przyznaję, jak założyłam bloga (2012 rok) zgłosiłam swój udział, ale byłam nowa, nie wiedziałam jak to działa i jakoś mnie to obeszło.
    Od tamtej pory nie zgłaszam się do tego konkursu - po 1. dlatego, że uważam, że szans brak, po 2. jakoś mi to do niczego nie potrzebne.
    A teraz, jak przeczytałam Twój wpis, widzę, że nic nie tracę. Więcej - jeszcze bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to po prostu nic takiego...
    Lubię moich wiernych czytelników, sama jestem kilkorgu wierna (jesli można to tak nazwać), nikogo na siłę nie szukam do czytania mojego bloga. Jak ktoś zechce, to cieszę się i jest mi zwyczajnie miło, ale jesli kogoś to nie interesuje, to choćbym nie wiem co robiła to i tak kogoś do niczego nie zmuszę.
    Z resztą, mojego bloga założyłam z przekonaniem, ze musze się 'wyżyć' pisaniem i opowiadaniem, a to wszystko pozwala mi zapamiętać piękne wspomnienia :)
    Ale się rozpisałam ;)
    Pozdrawiam ciepło! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oszustwa są różne. Celowe - tak jak sprawa Amber Gold, pobieraczki, czy inne retrobuty. Te w których są dobre chęci, gdzieś ktoś z głupoty lub pychy popełnia błąd i kończy się aferą (Rydzyk zbierający kasę na ratowanie stoczni). Mamy także oszustwa przez głupotę (linia lotnicza 4you czy wszelkiej maści fundacje, które źle zarządzane marnują środki). Są też zaniechania, cfaniackie konkursy audiotele czy małe sprawy, które rozrastają się do olbrzymich i wypaczają idee, która była na początku. Blog Roku należy do tych ostatnich.
      Onet chciał mieć platformę blogową by ściągnąć ludzi do blogowania i zarobić na reklamie, sponsorach. To czysty marketing nastawiony na kasę bloger ich interesuje tyle ile młotek interesuje robotnika na budowie, bez młotka domu nie zbudujesz. Bez blogerów nie ma Bloga Roku. Nikt nie dba o zasady -ma być szum, ma być dużo wejść, dużo szumu, dużo spamu. Konkurs nie precyzuje pewnych spraw, a tam gdzie jest ziemia niczyja pojawiają się oszuści.
      I ci którzy sprzedają i ci którzy kupują. Organizatorzy wiedzą o aukcjach i ogłoszeniach oferujących pomoc w wygranej. Tyle, że jak nagłośnia sprawę to stracą część blogerów, ludzie zaczną zadawać pytania. Sponsorzy odpłyną. A więc udaje się, że problemu nie ma, że dotyczy on niezauważalnej garstki. I gangrena toczy się dalej.
      Za interesujące i kluczowe uważam to, że tak naprawdę czytelników mało obchodzi ten konkurs. Tak jak mało którego robotnika obchodzi, czy młotek szef kupił w Castoramie, sklepie narzędziowym czy sam go stworzył. Czytelnicy czytają to co ich interesuje, albo to na co natrafili przypadkiem. Laurka niczego nie zmienia.

      Usuń
    2. Dziękuję Ci za pouczającą kolejną wypowiedź, tym bardziej, ze jak już pisałam, nic o tej sprawie nie wiedziałam.
      Tak czy inaczej - już nigdy nie uwierzę w żadnego Bloga Roku. A wygranie przez kogoś tego konkursu będzie przeze mnie co najmniej 'podejrzane' ;)))
      Mam nadzieję, ze nikt mnie tu nie zwyzywa, jeśli bierze udział. Każdy ma prawo brać. A ja mam prawo co nieco o tym powiedzieć, skoro już dowiedziałam się to i owo ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Agnieszka, to może nasze blogi są blogami roku, bo nie biorą udziału ? :)

      Usuń
    4. Oczywiście, że są :) Obydwoje prowadzicie bardzo ciekawe blogi i robicie to systematycznie, co wymaga sporo wysiłku! A wracając do samego konkursu, to czy ktoś oszukuje czy nie, zależy od jego charakteru i zasad jakimi się kieruje w życiu. Są tacy co całe życie kombinują, a inni po prostu pracują na swój sukces.

      Usuń
    5. Utwierdzacie mnie w przekonaniu, że mam swojego bloga roku! Niech i tak będzie ;)))

      Usuń
  4. Udziału w konkursie nie biorę. Bo wychodzę z założenia, że jak ktoś ma mnie czytać to i tak mnie znajdzie, polubi i będzie częściej zaglądać. Co do kupowania, żebrania o głosy, to tak spotkałem się z tym. Ten konkurs jest dla mnie dziwny, oszukańczy. Właśnie między innymi z tego powodu nie biorę w nim udziału.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście już wiadomo kto przeszedł do 10-tki, więc będzie można spokojnie wejść na fejsa bez przedzierania się przez spam :)

      Usuń
  5. Czekamy w takim razie na wygaśnięcie choroby.
    Skoro pachnie naciągąniem ( delikatnie mówiąc) to trzymać się od tego z daleka.

    Witaj Trajbajowa ;)! po przerwie mej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Migafko, dobrze że wróciłaś :)

      Usuń
  6. ja już w dwa lata temu widziałam przekręty związane z "blog roku", ustawianie, kupowanie głosów.. i cała plaga proszenia i wiadomości wszędzie gdzie się da by wysłąć smsa, dlatego od tamtej pory omijam szerokim łukiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. dziękuję Ci za tego posta. temat idealnie ujęty - tak myślę. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. coś jest na rzeczy,pełna naiwności wystartowałam w ubiegłym roku i nawet głosowaniem znajomych i nie znajomych wygrałam w kategorii,ale miałam dużo mniej głosów niż widzę w podobnej teraz,pojęcia nie miałam,że tyle sposobów dookoła..ja to umrę naiwna jak nic.... :)pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja nie biore w tym udzialu:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Słyszałam , czytałam. Bardzo ciekawy wpis :)) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawy wpis. Nie dostrzegałam opisywanego drugiego dna.

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja myślałam że to taki uczciwy konkurs :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Od niedawna piszę blog o mojej największej pasji - podróżach. Blog ma być odskocznią od pracy, szarzyzny życia, twórczą rozrywką, a jednocześnie sposobem na przywołanie wspomnień i uporządkowanie zdjęć, zgromadzonych w czeluściach komputera. Nie chciałabym przemawiać w sali do tłumów, bo moje podróże to nie jest materiał na sprzedaż.. Nie zależy mi też na ludziach, którzy piszą mi komplementy (a jeden się taki trafił), oczekując tego samego ode mnie. Więc kompletnie nie rozumiem idei "handlowania" aprobatą i podziwem.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i za komentarz!
Odwiedzam komentujących, więc nie ma potrzeby reklamować mi swojego bloga.