Nad Soliną

/
20 Comments
Solina, to jedno z tych miejsc, które warto zobaczyć. Będąc w Bieszczadach dobrze jest przeznaczyć jeden dzień po to, by bez pośpiechu pospacerować po zaporze (największa zapora w Polsce, zatrzymuje prawie 500 mln m3 wody!). Z zapory rozciąga się cudowny widok na Jezioro Solińskie, które w zależności od pory dnia oferuje nam różne swoje oblicze. 


Moim zdaniem najprzyjemniej jest w godzinach popołudniowych, kiedy słońce już tak mocno nie świeci, a jego ciepły blask odbija się w tafli jeziora.


Pod zaporę podpływa sporo ryb, regularnie dokarmianych przez turystów..


Zaporę można zwiedzać także od środka. Miłośnicy takich atrakcji powinni przygotować się na sporą zmianę temperatury.


Chcąc zwiedzić zaporę od środka trzeba pamiętać o wcześniejszej rezerwacji (są dni, gdy bilety znikają natychmiast). Poza sezonem zaporę można zwiedzać w grupach zorganizowanych (minimum 15 osób). Wiele osób decydujących się na zwiedzanie z dziećmi nie jest do tego przygotowanych. Trzeba wziąć pod uwagę, że panuje w środku niska temperatura. Kiedy na zewnątrz żar się z nieba leje, w środku jest bardzo zimno. Dlatego pamiętajmy by zabrać ze sobą odzienie wierzchnie.

Na zaporze mieści się punkt informacji turystycznej, gdzie można wykupić bilety wstępu na jej zwiedzanie. Dostaniemy tam także informacje o tym co można zobaczyć w okolicach Soliny. Podobnie jak w Polańczyku tu też możemy wykupić rejsy po Solinie i są kilka złotych tańsze niż na Cyplu.

Wykupując rejs proponuję zapytać się czy stateczek jest odkryty. Jest tu kilka statków oferujących rejsy w szczelnym zamknięciu, a przy ładnej pogodzie taka "konserwa" odbiera całkowicie urok wycieczki.



W Solinie (tak jak i Polańczyku) jest sporo miejsc gastronomicznych od których lepiej trzymać się z daleka. Na szczęście są tu także miejsce, gdzie obiad nie grozi zatruciem. Przechodząc tamę w Solinie napotykamy spore skupisko barów, knajpek, wakacyjnych fast foodów.


Znajduje się tu też całkiem fajne miejsce - statek Santa Barbara na którym można dobrze zjeść, a przy okazji nacieszyć się ładnym widokiem. W upalny dzień odczuwaliśmy tam lekki, przyjemny podmuch wiatru.


Z Polańczyka nad zaporę dotrzeć możemy samochodem, busem lub "ciuchcią". To atrakcja skierowana pewnie głównie do dzieci, jednak i my nie oparliśmy się tej formie podróży :)


Na sam koniec pobytu w Solinie wrzucamy grosik na szczęście.


Można też zwiesić swoją kłódkę miłości :)


Wchodząc i wychodząc z zapory można "obłowić się" zupełnie jak na zakopiańskich Krupówkach.
Pełno tu straganów z chińskimi oraz górskimi specjałami. Od ciupag po pluszowe misie, od wyrobów z drewna po suweniry spotykane nad morzem. Jedyne czym różni się to miejsce to tym, że zamiast Zakopane czy Kołobrzeg znajdziemy tu drobiazg  z napisem Solina lub Bieszczady. Ot, taka polska specjalność ;)























You may also like

20 komentarzy:

  1. Wiem, że woda powiększa, ale te ryby są dość spore :) Bardzo ładne zdjęcia, może wrócę tam kiedyś. Czy w okolicy tamy nadal stoją wysłużone helikoptery ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te ryby były naprawdę pokaźnych rozmiarów! Helikoptery nadal tam stoją ;)

      Usuń
  2. Bajeczne miejsce w środku gór:) Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia :) Jeśli chodzi o jeziora ogólnie, to też najbardziej lubię pory popołudniowe :) Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniałe widoki fajnie obejrzeć znane już miejsce jeszcze raz bo mieliśmy okazje w lipcu tam być i naprawdę warto.

    OdpowiedzUsuń
  5. Znad Soliny mam jedne z najpiękniejszych zdjęć (także rybki pływające w wodzie :) ) ! Zakochałam się w tym miejscu...

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Bieszczady a do Solony mam uczucia wręcz ckliwe. Bardzo lubię zalew ale ten dziki, ze skalistymi brzegami i chatami bez prądu i wody.... ech powróciły wspomnienia...:) Piękne zdjęcia Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzikie Bieszczady są najpiękniejsze! Dobrze, że jeszcze można znaleźć takie miejsca :)

      Usuń
  7. Byłam tam tylko przejazdem. Fajnie byłoby pobyć kiedyś dłużej i móc tak kontemplować światło o różnych porach dnia.
    Świetny fotoreportaż.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne widoki... Może się powtórzę, ale mówiłam chyba, ze marzą mi sie Bieszczady...? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, wrzesień to idealna pora na Bieszczady!

      Usuń
  9. Całkiem niedawno z Bieszczad wróciłam i mam nadzieję się jeszcze w tym roku znowu wybrać:) Super foty!

    OdpowiedzUsuń
  10. jakas moda na te kłódki:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Te ryby widziane z tamy zawsze mnie intrygują, po za tym te widoki :))) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przez 11 lat żeglowałam w czerwcu po Solinie... uwielbiam wiatr w żaglach i otaczające góry. Wiele cudnych miejsc i zakamarków się tam kryje. Zaciekawiłaś mnie tą tamą, nigdy nie byłam. Myślisz, że pod koniec października można ją jeszcze zwiedzić bez wycieczki? Piękna wycieczka, dziękuję za odświeżenie wspomnień:)
    ps. zdjęcie ryb skąd zrobione?

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeździłam nad Solinę za dziecka, na obozy, dobrze wspominam ten czas. Serce szybciej bije na widok zdjęć ;d

    OdpowiedzUsuń
  14. Pięknie i bajkowo:) Rybki faktycznie wydają się sporawe:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Santa Barbara to coś dla mnie:-)))))
    Kocham Bieszczady!
    Piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i za komentarz!
Odwiedzam komentujących, więc nie ma potrzeby reklamować mi swojego bloga.