Połonina Caryńska

/
21 Comments
Bieszczadzkie połoniny to najpiękniejsze górskie łąki jakie do tej pory widziałam. Największa frajda jest tam latem, kiedy można odpoczywać wśród szumiących, wysokich traw! Niestety stanowią one obok Tarnicy najczęstszy cel wypraw wobec tego jest tam tłoczno.
Na Połoninę Caryńską (1250 m) można wybrać się z Ustrzyk Górnych. Czerwony szlak przebiega z centrum tej miejscowości obok kempingu PTTK. Po około półtorej godzinie dość stromego podejścia jesteśmy już na połoninie i możemy wędrować jej grzbietem.

My zdecydowaliśmy wejść na Połoninę Caryńską z Brzegów Górnych czerwonym szlakiem. Szlak, który wybraliśmy jest kontynuacją odcinka Smerek - Połonina Wetlińska - Brzegi Górne.  Pogoda zapowiadała się dobra.


Początkowo szlak idzie łagodnie, ale później zaczyna piąć się mocno w górę. Z niewielkiej łączki obserwujemy widoki na Wielką i Małą Rawkę i jej okolice. I niestety widzimy, że słońce się gdzieś schowało, a nad Rawkami spore zachmurzenie.

Rzut oka w lewą stronę i idziemy dalej.. 

Po kolejnych metrach intensywnego podejścia dochodzimy do wiaty, gdzie możemy odpocząć. Zdążyliśmy w sam raz przed deszczem. 


W ciągu mniej więcej pół godziny temperatura z kilkunastu stopni spada do 2. Jesteśmy na to przygotowani, ale co niektórzy trzęsą się z zimna. Zastanawiamy się co dalej robić: wracać czy iść dalej? Nie pada mocno, leci mżawka, więc postanowiliśmy, że idziemy dalej. Pogoda się poprawiła, wyszło znowu słońce.

Kolejne metry idziemy lasem i wychodzimy na odkrytą przestrzeń.

 Już niedaleko na szczyt.


Dochodzimy do grani Połoniny Caryńskiej. Teraz intensywnie w górę i po kilkunastu minutach osiągamy grzbiet, którym szlak biegnie na najwyższy wierzchołek Caryńskiej.



 Zaczynają się piękne panoramy.

Cud, miód i orzeszki, gdyby nie to, że musimy się śpieszyć, bo nadchodzi burza. Nad Rawkami już pada.

 Osiągamy najwyższy wierzchołek (1297 m n.p.m.) i u nas też robi się nieciekawie.

Niestety nie udało nam się uciec przed burzą. Zastała nas na grani. Na szczęście burza przeszła bardziej bokiem, co nie zmienia faktu, że najedliśmy się strachu i byliśmy przemoczeni do suchej nitki.


Caryńska po burzy.
Kolory zrobiły się jeszcze bardziej intensywne, a powietrze rześkie i przyjemne.


To nie ostatnia burza tego dnia na Połoninie Caryńskiej. Schodząc w dół, widzimy znów gromadzące się burzowe chmury. Ostatnie spojrzenie już z dołu..

Idziemy się nieco wysuszyć :)



You may also like

21 komentarzy:

  1. Wdzięczna nazwa, zdecydowanie. A widoki super :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale widoki, teraz muszę się tam wybrać:)
    pozdrawiam i wysuszcie się porządnie żebyście się nie przeziębili;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale ja bym chciała już w góry. Ciekawe jak to będzie w tym roku z moimi bolącymi kolankami. Chyba najpierw relaksacyjne morze, a potem na szlak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My planujemy wyjazd i też już nie mogę się go doczekać :) Kolana warto rozruszać wcześniej i zadbać o ogólną formę.

      Usuń
  4. Kusisz tymi Bieszczadami! ;)
    Burza w górach to nic fajnego, oby zawsze przechodziła "bokiem", albo nie zaskakiwała na szlaku wcale :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj kuszę, kuszę i sama się nakręcam :) Burza w górach na szlaku spotkała nas dwa razy i mam nadzieję, że w tym roku nie będzie tak bliskiego spotkania.

      Usuń
  5. Zatęskniłam... bardzo...

    OdpowiedzUsuń
  6. zawsze w górach boję się burzy ;)
    Przepiękne widoki! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, nie ma z nią żartów.

      Usuń
  7. ślicznie .. Połoniny są cudowne .. najbardziej kiedy już rudo we wczesnym pażdziernku .. z burza na tak otwartej przestrzeni nie ma żartów . trzeba zmykać czy prędzej z grzbietu ...
    za młodych lat frajdą były 2 połoniny (Wetlińska i Caryńska) w jeden dzionek :^) .. teraz bym się tylko uśmiechnął :^)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bieszczady jesienią są najpiękniejsze bez dwóch zdań. Czasem tylko błoto daje się we znaki. Podziwiam tych co "robią" połoniny jednego dnia. Choć mam wrażenie, że niektórzy lecą trochę jakby na oślep.

      Usuń
  8. Pięknie!!
    Nie dalej jak przedwczoraj mówiłam o tym że pojechałabym w Bieszczady. Namawiałam na wycieczkę firmową właśnie w tym kierunku. Ale ludzie (dla mnei to niezrozumiałe) nie lubią chodzić!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jejuniu jak pięknie! Bieszczady tak mi sie marzą... Podziwiam za odwagę z tą burzą - ja bym nie powiem co zrobiła ;), bo burzy boję się niemiłosiernie jeśli jestem na zewnątrz jakiegokolwiek budynku....

    OdpowiedzUsuń
  10. Boszsz, z dziesięć lat nie byłam, zazdraszczam. Jadę:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ widoki i klimat :) Już kilka lat upłynęło od moje wizyty na połoninach :(
    Pozdrawiam gorąco :)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Nic dodac nic ujac :) Bieszczady to zdecydowanie najmniej odkryte miejsce polskich Karpat, a zdjecia ukazuja piekno i urode tego dzikiego rejonu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne zdjęcia, uwielbiam takie widoki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Och moja miłość, kocham Bieszczady miłością wielką, Twoją trasę przeszłam chyba z 5 razy, ale najpiękniejsze jest Bukowe Berdo, koniecznie musisz je przejść!!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. jak tam pięknie, marzą mi się jesienne :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i za komentarz!
Odwiedzam komentujących, więc nie ma potrzeby reklamować mi swojego bloga.