Co mi daje aktywność fizyczna?

/
31 Comments
Od kilku miesięcy regularnie ćwiczę i biegam. Swoją aktywnością fizyczną staram się zarażać innych. Wyjątkowo w tym roku okoliczności przyrody sprzyjają aktywnym treningom. Aż chce mi się wyjść z domu!


Kiedyś szukałam wymówek. Teraz wzięłam się za siebie i nie odpuszczam. Dzięki temu wciąż odkrywam nowe miejsca do treningów. Gdy zobaczyłam to jeziorko moje ciało, mój umysł ogarnęła euforia. Endorfiny poszybowały ostro w górę. Byłam jednak zdziwiona, że w tak piękny dzień, w tak cudownym miejscu nie ma żywego ducha!



Dlaczego zdecydowałam się regularnie ćwiczyć i co mi to daje?

1. Dla zdrowia. Przy mojej siedzącej pracy ostatnio coraz częściej bolał mnie kręgosłup. Bałam się, że jak tak dalej pójdzie to za kilka lat nie ruszę się z miejsca.

2. Walka o lepsze ciało. Kto z nas o nim nie marzy? Chciałabym bez kompleksów powitać lato :)

3. Mniejszy stres. Podczas treningu wyrzucam z siebie cały stres i resetuję umysł. Dzięki wysiłkowi fizycznemu dobrze śpię, a rano czuję się wypoczęta i pełna energii do działania.

4. Postępy. Gdy pokonuję swoje słabości czuję, że mogę osiągnąć wszystko. Moje ciało to doskonała maszyna tylko trzeba ją naoliwić...

5. Radość. Codziennie wstaję w dobrym nastroju. Cieszę się, że dbam o siebie i swoje ciało. Po treningach energia mnie wręcz rozpiera. Łatwiej mi jest przetrwać okres zimowy.

6. Pewność siebie. Skoro lepiej wyglądam, częściej się uśmiecham i lubię swoje ciało to i inni mnie tak postrzegają. Łatwiej mi osiągnąć wyznaczone cele, ponieważ wierzę we własne siły!

7. Kondycja fizyczna. Nie mam już zadyszki biegnąc za autobusem. Ćwiczenia, które na początku wydawały mi się nie do przejścia, teraz wykonuję z przyjemnością.

8. Organizacja.  Muszę się nieraz nieźle spiąć, aby znaleźć czas na ćwiczenia. Nie jest to wcale takie łatwe przy moim trybie życia i pracy zawodowej, ale nie ma już wymówki, że nie mam czasu!

9. Zachowanie młodości na lata. Regularny wysiłek wzmacnia serce i poprawia jego wydolność. Wzmacniają się mięśnie, zwiększa się gęstość kości i elastyczność stawów. Napina i ujędrnia się skóra oraz poprawia cera.

10. Satysfakcja. Patrzę w lustro i jestem dumna, że się nie poddałam!

Z aktywnością fizyczną nie zawsze byłam za pan brat, ale wreszcie zrozumiałam, że moje dzisiaj tworzy moje jutro.




You may also like

31 komentarzy:

  1. Grunt to czerpać radość z tego, co się robi. Super, że udaje Ci się znajdować czas na aktywność fizyczną. Ja podobnie jak Ty mam pracę siedzącą i nie jest to nic dobrego jeśli chodzi o zdrowie. Wprawdzie w domu ćwiczyłam zawsze, żeby mięśnie nie były osłabione. Teraz przyszedl czas na bieganie. :) Wkrótce pojawi się i u mnie notka biegowa o początkach, które do ąłtwych nie należą. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię ruch i zawsze gdzieś tam mi towarzyszył z tym, że nie byłam aż tak systematyczna jak teraz. Karolino, czekam na Twój post o bieganiu. Jestem ciekawa jak to u Ciebie wygląda :)

      Usuń
  2. Aktywność za młodu zaprocentuje na stare lata ;) Ja dobrnęłam już do momentu, w którym ćwiczenia i ruch są dla mnie przyjemnością, a nie mordęgą :) Jak człowiek nie poćwiczy to aż się dziwnie czuje :D Wcześniej nie biegałam zimą, ale w tym roku spróbowałam... i chyba już tak pozostanie :) Pozdrawiam serdecznie i gratuluję wytrwałości :) Życzę, abyś lato przywitała z ogromnym uśmiechem na ustach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izo, ja też już osiągnęłam ten etap i czerpię ogromną przyjemność z aktywności fizycznej, a największą frajdę daje mi bieganie :) Na razie nie dziękuję, zobaczymy jak będzie dalej :)

      Usuń
  3. Podziwiam i zazdroszczę zapału oraz realizacji postawionych celów! Zmotywowałaś mnie, jutro zmykam na basen! To będzie aktywny weekend :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mi się to udało. Życzę dużo aktywności na weekend :)

      Usuń
  4. Podpisuje się pod tym obiema rękoma i nogami, dawno już to odkryłam ;) Najważniejsze nie odpuszczać
    Ps.: Kupiłam L'biotica serum do rzęs zalecane przez Ciebie i stosuje -zobaczymy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Migafko, trzymaj za mnie kciuki i daj znać jak się będzie sprawdzała odżywka :)

      Usuń
  5. Masz całkowitą rację! Ja już sobie życia bez roweru i codziennego marszobiegu nie wyobrażam. To uzależnienie, jak nic;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz rację, tylko czasem trzeba stoczyć walkę z sobą by nie odpuścić:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda,że mieszkamy daleko od siebie,tak byś mi się przydała,wyjątkowo nie mogę się zabrać za ćwiczenie,zwykle było lepiej,podziwiam Cię i doskonale rozumiem i czuje to o czym napisałaś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też żałuję bo nikt mi nie towarzyszy i sama muszę się motywować, a we dwie zawsze łatwiej :)

      Usuń
  8. Oj ja sie zbieram od jakiegoś czasu do biegania, w ogóle do ćwiczeń. I teraz czytam Twój post... i te podpunkty zaczęły mnie motywować jeszcze bardziej! Kurczę - nie będę teraz pisać, że się za siebie wezmę, bo przeczytałam Twój wpis. Jak się wezmę, to dam znać :) Możesz mnie motywować jeszcze więcej :)
    W chwili obecnej leżę w łożku, bo jestem chora niestety i na L4 :( Wiec jak sie tylko wykuruję to trzeba się wziąć za siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, życzę Ci dużo zdrówka! Daj znać jak będziesz gotowana na podjęcie wyzwania. Trzymam za Ciebie kciuki :)

      Usuń
  9. Mam tak jak Ty! Kiedy wychodzę biegać, maszerować albo wskakuję na rower to od razu poprawia mi się humor. Fajne krajobrazy, szansa uporządkowania myśl i wzrost endorfin. I nawet jak wracam zmęczona to jest to zmęczenie pozytywne i dodające energii. Fajnie, że miałaś jeziorko tylko dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mo, czasem ma się ochotę fruwać ze szczęścia, prawda?

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Agnieszko, z miłą chęcią tylko wiesz, musisz bardzo chcieć!

      Usuń
    2. Powiem Ci szczerze, że mnie już powoli tryb mojej pracy wykańcza. Pracuję ok 19 dni w miesiącu od 10 do 21, o 8.40 już wychodzę z domu, wracam po 22 i nie mam siły kiwnąć palcem. W pracy niestety siedzę, co mnie męczy o wiele bardziej niż robienie czegoś. Jak mam wolne, to jestem tam zmęczona, że śpię do południa a potem się snuję jak widmo. Jak pracowałam zmianowo 8-17 i 13-21, to dużo chodziłam, jeździłam do pracy rowerem bo miałam fajną lokalizację blisko Starego Miasta (teraz do pracy jeżdżę autobusem drogą ekspresową bez chodnika), mając na 13 chodziłam rano na basen, czasem też po pracy? A teraz? Jestem coraz grubsza i coraz mniej mi się chce a z pracy wracam z wypranym z nudów mózgiem... ehh

      Usuń
  11. Po przeczytaniu Twojego postu aż nabrałam ochoty aby zacząć biegać :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Podoba mi się to co przeczytałam. Jestem jak najbardziej za aktywnością fizyczną.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zastanawiam się, czy jest jakiś moment w życiu, że człowiek czuje, że musi zwlec tyłek z kanapy i się wziąć za siebie... Jestem wszystkimi czterema kończynami za uprawianiem sportów, ale szczerze mówiąc, nie mam w sobie motywacji. Moja aktywność fizyczna jest znikoma (wstyd mi - czerwinię się), bo ogranicza się do spacerów, biegania po schodach (dom ma dwa piętra) i siłowania się z dzieckiem. Mam jednak nadzieję, że czeka na mnie "punkt zwrotny", bo kiedyś dużo ćwiczyłam i bardzo lubiłam gimnastykę i bieganie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest taki moment :) Każdy pewnie odczuwa to na swój sposób. U mnie to był impuls. Bardzo cenię ludzi, którzy potrafią przekraczać swoje słabości. Ba, nawet ich podziwiam, więc dlaczego sama mam nie zadbać o siebie? Dlaczego samemu sobie nie udowodnić, że da się? Jeśli bardzo lubiłaś ćwiczenia i bieganie to gwarantuję Ci, że nadal to lubisz, a powrót do nich to tylko kwestia czasu :)

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że złapię bakcyla szybciej niż później ;)
      Dziękuję :)

      Usuń
  14. A dodatkowo ćwiczysz systematyczność - to tez jest mega ważne, zwłaszcza dla tych, którzy lubią odkładać wszystko na tzw. kiedy indziej.

    OdpowiedzUsuń
  15. ja mam jeszcze wciąż problem z organizacją. Ciężko mi w zabiegane dni znaleźć chwilę na ćwiczenia - a raczej taką godzinę, gdy mi nikt nie przeszkadza..

    OdpowiedzUsuń
  16. Od niedawna sama się wzięłam za ćwiczenia. Dla mnie to nie było takie oczywiste. Po prostu któregoś dnia dotarło do mnie, że jestem niespokojna, rozdrażniona, jednym słowem "nosiło mnie". Pracę mam biurową, studiuję resocjalizację a nie wychowanie fizyczne, więc na uczelni też więcej siedzę niż się ruszam. Nie co weekend mogę gdzieś pojechać, żeby nie siedzieć w domu. A teraz marszobieg promenadą kilka razy w tygodniu, w domu hantle i brzuszki. Codziennie staram się coś robić. Im bardziej jestem zmęczona, tym bardziej czuję się szczęśliwa :D

    OdpowiedzUsuń
  17. To prawda... endorfiny szybują w górę :P

    OdpowiedzUsuń
  18. To mamy tak samo. Też sobie nie wyobrażam życia bez aktywności fizycznej. W moim przypadku to rowerowanie przez okrągły rok. I nic, że błoto w lesie i pózniej wracam przez pół miasta z mokrym tyłkiem i ubłoconym kaskiem. :D Aktywność fizyczna to jak dla mnie jeden z najlepszych sposobów na relaks umysłu. :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Też w tym roku wzięłam się za siebie i podpisuję się pod wszystkimi powodami, które wymieniłaś :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i za komentarz!
Odwiedzam komentujących, więc nie ma potrzeby reklamować mi swojego bloga.