Świadome zakupy czyli konsument jest oGŁUPIony

/
42 Comments
Blog Siedem Światów ma ROK.
Pomysł podsumowania tego roku wydał mi się oklepany dlatego postanowiłam poruszyć temat bardzo na czasie dotyczący zakupów, bowiem ruszyły już wyprzedaże, a poziom związanych z tym absurdów sięga dna.

Wchodząc na Facebooka, e-mail itd. atakują człowieka wpisy:
- "To już dziś, ruszyły wyprzedaże, mamy super promocje - 999%
- "Nadszedł najważniejszy dzień w roku !!!".

Kiepskiej jakości produkty najczęściej międzynarodowych marek sprzedawane są i tak ze sporym zyskiem. Na co dzień przesadzone, wywindowane ceny zostają obniżone tak, by dawały mniejszy ale pewny zysk. Pewny, bo manipulowany tłum kupi wszystko. Sprzeda się, jeśli będzie miało niską cenę.

fot. gazeta.pl

"Jesteśmy tym, co jemy. Jesteśmy tym, co wdychamy. Jesteśmy tym, co nakładamy na swoją skórę. Jesteśmy wszystkim tym, z czym mamy kontakt na co dzień. I stąd biorą się nasze problemy." 

Ten cytat pochodzi z książki "Świadome zakupy czyli co naprawdę kupujemy" i stanowi uzupełnienie wiedzy, którą posiada każdy z nas. Wiedzy, którą można poskładać sobie niczym puzzle, wystarczy obserwować i myśleć. Kupowanie z głową dla mnie jako konsumenta to analiza produktu PRZED, a nie po dokonaniu zakupu. Czytanie etykiet, interesowanie się skąd pochodzi produkt oraz jak został wyprodukowany. To wszystko może nas uszczęśliwić zamiast wpakować na minę.

Nie jestem wyznawcą czy fanką konkretnych marek. Jako konsument próbuję wielu rzeczy i staram się doświadczyć samej by wydać opinię na podstawie własnej praktyki. Cały czas i każdego dnia my wszyscy dokonujemy dziesiątek decyzji zakupowych, a stawiając na dobre produkty unikamy wielu wpadek.

Wielkie międzynarodowe koncerny rzadko sprzedają nam coś dobrego, zdrowego i równocześnie taniego.
Polska firma, niewielki rodzinny zakład w naszej okolicy często może nam zaoferować więcej niż wszystkie koncerny razem wzięte. Chleb z lokalnej piekarni (pieczony bez dodatków i polepszaczy), wędliny z lokalnego sklepu mięsnego, warzywa kupione od rolnika na ryneczku, nawet te same produkty kupione w normalnym spożywczaku (a nie w dyskoncie) są zdrowsze, smaczniejsze, czasami nawet tańsze.
Jako konsumenci mamy wybór. Nasze zakupy powinny być świadome. Kupując i zwracając uwagę na jakość składników (nie tylko na cenę) możemy wymusić na producentach by produkowali lepsze produkty. Kupując szajs utwierdzamy ich w przekonaniu, że "człowiek jest jak świnia więc wszystko zeżre".
To by producenci nie szli na skróty, by nie używali substancji, które nam szkodzą leży w naszym interesie.

Na noworocznych wyprzedażach nie spotkamy dobrych, zdrowych, wysokiej jakości produktów. One mają swoją cenę.  90% tego na co się natkniemy nie jest warta nawet tej super korzystnej ceny -70%. Wielu konsumentom sam napis "promocja" oraz kilka cyferek (-50 -90%) mózg wyłącza.

Kupujemy:
- bo się przyda,
- bo koleżanka miała i zapłaciła 100% ceny to chcemy pokazać, że my jesteśmy oszczędni, sprytni i kupiliśmy to samo taniej,
- bo uważamy, że to okazja,
- bo wydaje nam się, że później zamkną sklepy, zaprzestaną produkcji, wyłaczą światło i zostaniemy z ręką w nocniku,
- bo chcemy mieć dobrze wyposażone mieszkania, pełne niekiedy niepotrzebnych rzeczy.



Wyprzedażami zarządza nie myślenie, nie racjonalne potrzeby, a emocje. Manipulowana marketingowo, sztuczna emocja. To przychodzi z zewnątrz - łapie nas w swoje kleszcze, trzyma i nie puszcza. Siedząc teraz przed komputerem i czytając ten wpis wielu z Was pewnie myśli: "to mnie nie dotyczy, ja daję radę".
Rozczaruje Was.
Świątynie zakupów (galerie handlowe) są tak zbudowane, tak urządzone, tak wielka armia specjalistów od wciskania kitu tam pracuje, że nawet idąc tam bez pieniędzy, z pustym kontem nie oprzemy się zakupom. Prędzej wrócimy do domu z bankowym czy "koleżeńskim" długiem niż wyjedziemy stamtąd na pusto. To nie jest uczciwa gra i szanse nie są równe.
Dlatego życzę Wam wszystkim byście potrafili oprzeć się temu szaleństwu. Aby czytelnicy tego bloga byli właśnie tymi, którzy kupują z głową. I oby kolejny rok istnienia tego bloga przyciągał właśnie takich świadomych czytelników.

Dziękuję, że jesteście!



You may also like

42 komentarze:

  1. Oryginalne, ale bardzo przydatne życzenia :)
    Gratuluję rocznicy blogowania na Siedem Światów. I wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Liczę, że ten Nowy Rok przyniesie dobre zdarzenia i dużo weny :)

      Usuń
  2. Najlepszego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
  3. Eeee... ale ja kocham zakupy! Cały rok czy to w styczniu czy w lipcu, uwielbiam nabywać. Kilka dni temu przeczytałam na innym blogu tekst (faceta) znajdź sobie dobrze płatną robotę to nie będziesz musiała po wyprzedażach latać. Ale to nie do końca o to chodzi. Wcale nie czuję się naciągnięta płacąc za coś 50%. Umówmy się, za 1500 butów nie kupię ale te same, identyczne, ba możliwe że para ta sama za 700 uśmiecha się do mnie i mówi KUP!!! I co nie kupię? Pewnie że kupię:))) I na takie wyprzedaże właśnie czekam. Dobre marki też mają wyprzedaże i nie są to szmaty 3 gatunku z Chin.
    Teraz zacytuję Ciebie: "Na noworocznych wyprzedażach nie spotkamy dobrych, zdrowych, wysokiej jakości produktów." A i owszem, spotkamy. Co pół roku idę się obkupić (przynajmniej w zamiarze) do Esprit, Ganta, Marco Polo czy Tommiego Hifligera. Kilka sztuk na prawdę dobrze wyrwanych z wyprzedaży ;)

    Za życzenia dziękuję bo zdrowy rozsądek i rozwaga podczas dzikich szaleństw sklepowych bardzo by mi się przydały :))
    Wszystkiego dobrego!!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie duża ilość przedmiotów, ubrań, gadżetów i tym podobnych rzeczy męczy. Nie lubię jak coś zalega na dnie szafy i jest po prostu zbyteczne. Za to bardzo lubię przestrzeń i porządek, wobec tego ograniczam zakupy i stąd moje zdanie na ten temat.
      Tobie życzę samych perełek wyprzedażowych.

      Usuń
  4. Hm, dałaś do myślenia. Nie będę się wywodzić jak to jest u mnie, bo jeszcze wyjdzie na jaw, że licho i wykluczysz mnie z grona czytelników ;) Ale pułapek świadoma jestem. Z jednych się śmieję, do innych jednak wpadam, a do jeszcze innych wchodzę dobrowolnie :)
    Zgodzę się, że przez m.in. wyprzedaże zbieramy takie ilości przedmiotów i rzeczy, że stajemy przed problemem odwrotnym niż w czasach mojego dzieciństwa. Kiedyś nie było, a teraz jest za dużo. Trudno zachować zimną krew i nie poddać się pokusom...

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku, gratuluję rocznicy bloga.
    Pozdrawiam cieplutko, Moni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poddawanie się pokusom jest ludzkim doświadczeniem. Ważne by mieć świadomość, a zewnętrznym bodźcom nie dać się tak mocno manipulować :)

      Usuń
  5. Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
  6. No a ja właśnie nie znosze takich dzikich wyprzedaży i nigdy się na takie nie wybieram! Nie znosze tego tłumu przepychajacego się i wydzierajacego sobie z rąk byle szmatkę (lub coś innego).
    Fajnie, ze o tym napisałaś :)
    Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku :)
    PS. Ja też nie robiłam rocznego podsumowania na blogu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, to mamy podobnie :) Wszystkiego dobrego w Nowym 2014 Roku!

      Usuń
  7. Świadomość, świadomość i jeszcze raz świadomość :) Pracując w transporcie widzi się faktury handlowe tych "marek"... a potem ceny na metkach ;D Lubię czasem kupić sobie coś w sklepie, jeśli nie mogę znaleźć tego w ciucholandach... albo jeśli się zakocham :)

    Pięknego roku 2014 Ci życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mała Mi, także zaglądam do ciucholandów, a w sklepach kupuję to co mi się naprawdę bardzo podoba i jest dobrej jakości.

      Niech ten 2014 będzie wspaniały dla nas wszystkich!

      Usuń
  8. Ja lubię wyprzedaże,kupuję wtedy często-ALE-zadaję sobie pytanie,czy kupiła bym to w normalnej cenie?czy to jest warte swojej ceny-bywa różnie,śmieci od groma i absolutnie się zgadzam,że wygórowane ceny pozwalają na zysk nawet po 70% obnizki,czasem upoluje coś fajnego,co w normalnej cenie jest poza zasięgiem.Umiar jednak to podstawa.Cudownego końca i początku nowego roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umiar to podstawa, zgadzam się.

      Usuń
  9. Ze mnie to w ogóle dziwna kobieta, bo ja zakupów stacjonarnych nie znoszę i jeśli tylko mogę, to unikam jak ognia. Za to godzinami mogę się przekopywać przez internet, kiedy nikt mnie nie pogania, żadna namolna ekspedientka za mną nie łazi, no i dziki tłum nie porywa mnie ze sobą. :) A jeśli chodzi o czas świąteczny, wyprzedażowy, etc. to marketing działa tak, że i g*wno się sprzeda, byle by miało ładne opakowanie.

    Udanego Nowego Roku dla Ciebie! Spełniaj się w każdej dziedzinie życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolino, co racja to racja. Lubię zakupy przez internet, ale są strasznym zabieraczem czasu, którego ostatnio mam jak na lekarstwo.

      Dziękuję za życzenia, a moje już do Ciebie poleciały :)

      Usuń
  10. Masz całkowitą rację, wielkie centra handlowe robią wrażenie i jednocześnie manipulując ogłupiają, ale jest też, na szczęście coraz większe grono osób, które nie dają się zwieść! Wysoka świadomość konsumencka, oraz jasno sprecyzowane priorytety zakupowe pozwalają wyjść ze sklepu dokładnie z tym czego szukasz, lub nawet bez niczego. (Jeśli akurat nie znalazłaś odpowiadającej Ci bluzki, czy torebki)

    Nie mędrkuję absolutnie. Sama przeszłam okres zachłyśnięcia się mnogością ubrań i obniżek w sklepach, co odczuła moja szafa w postaci uginających się od nadmiaru nigdy nie noszonych ciuchów, półek. Na szczęście ten etap jest juz daleko za mną. Kupuję rozważnie. Podchodząc do każdego zakupu bardzo sceptycznie i zadając sobie samej kilka niezwykle ważnych pytań.

    1. Czy na pewno dobrze w tym wyglądam?
    2. Czy jest mi to potrzebne?
    3. Czy mam już w swojej szafie rzeczy, z którymi ta będzie się idealnie komponować?
    4. Czy przypadkiem nie mam czegoś bardzo podobnego?
    5. Czy cena jest adekwatna do jakości produktu?
    6. Czy na pewno mi się to podoba?

    Jeśli choć na jedno pytanie odpowiadam przecząco natychmiast odkładam/ odwieszam rzecz na miejsce i wychodzę ze sklepu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za rozwinięcie tematu i cenne wskazówki. Może jestem dziwna, ale ja nie miałam etapu zachłyśnięcia się obniżkami, promocjami i nigdy nie miałam mnogości ubrań ani innych rzeczy. Sama się zastanawiam jak mi się to udało? Czyżbym była na to odporna?

      Usuń
  11. ja dlatego na wyprzedażach kupuję tylko to co już prędzej upatrzyłam i chciałam. Kończy się to na tym, że przynoszę z wyprzedażowych wędrówek (często kilkudniowych) jedna rzecz. Co innego z tymi w używanej odzieży, tam pozwalam sobie na szaleństwo ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robiąc zakupy w ciucholandzie także trzy razy zastanowię się czy mi to potrzebne, jaka jest jakość i czy daną rzecz będę nosić. Jestem może bardziej odważna i przymierzam rzeczy, których w sklepie bym nie zmierzyła bo uznałabym, że pewnie nie będę w tym dobrze wyglądać. Zazwyczaj na tym dobrze wychodzę i moja garderoba jest bardziej różnorodna.

      Usuń
  12. Ponieważ moje biuro jest w centrum handlowym (outlet), nienawidzę ich szczerze. Patrzę na tłumy przelewające się od rana do nocy, rodziców gubiących dzieci, dzieci "zadeptane" przez dorosłych, czy klientów czatujących w piękną, dla mnie pracującą niedzielę już na 25min przed otwarciem drzwi, z całymi rodzinami. Czasem przechodzę obok sklepów kilku popularnych marek ze średniej (dla mnie i tak za wysokiej cenowo) półki, nawet zajrzałam kilka razy - rzeczy na wieszaku już wyglądają jak szmata - zmechacone, pozaciągane, podarte za kilkadziesiąt złotych. Kiedyś kupowałąm dużo ciuchów, teraz mało a lepszych, wcale nie wstydzę się, że często kupuję w lumpeksach - mam pół szafy ciuchów z M&S które szybko się nie niszczą a za żadną z nich nie dałam więcej niż 30zł, część miała nawet metki. Ogólnie widzę, że ludzie w sklepach dostają małpiego rozumu. Na szczęście mnie to omija, zarabiam mało, więc buty za 700zł zamiast 1500zł zupełnie mnie nie interesują a że moim priorytetem są podróże, umiem się opakować. Zakupy robię większe raz w tygodniu na biobazarze, kupuję sporo drogich wg wielu produktów, ale finalnie wydaję mniej niż szwędacze supermarketowi, którzy kupują mnóstwo niepotrzebnych rzeczy i niejednokrotnie wyrzucają jedzenie, którego kupują za dużo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Także zawsze mnie zastanawiało dlaczego ludzie wolą w wolną niedzielę iść całą rodziną na zakupy do marketów niż wsiąść na rower i pojechać za miasto? W życiu jednak bym nie przypuszczała, że czatują pod galerią jeszcze przed jej otwarciem. Szczerze im współczuję.
      Co do jakości już się wypowiedziałam dlatego podobnie jak Ty zaglądam do ciucholandów i niejednokrotnie trafiam na perełki :) Mogę śmiało powiedzieć, że te zakupy cieszą mnie o wiele bardziej bo włożyłam w to jakiś trud, a wiadomo, że co łatwo przychodzi...
      Jeśli chodzi o jedzenie to nie robię zapasów i nie wyrzucam jedzenia. Kupuję tyle ile potrzeba i są to produkty zwykle nie marketowe często z bazarku od rolników czy ze sklepów ze zdrową żywnością.

      Usuń
  13. Na szczęście nie poddaję się takiemu szaleństwu zakupowemu :).
    Wspaniałego 2014 roku życzę !

    OdpowiedzUsuń
  14. Poddaje się wyprzedażom tylko w Norwegii. Są naprawdę opłacalne mam na myśli ubrania no i rodzinka zadowolona ale nie szaleje jak opętana, za dużo to nie zdrowo. Z głową ..

    OdpowiedzUsuń
  15. czesto szlam na wyprzedaze nie wiedzac co chce kupic, teraz wiem co chce i ile to kosztowalo przed przeceną:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej nikt Cię nie nabierze na "cudownie" obniżoną cenę :)

      Usuń
  16. Dobrze, że napisałaś taki artykuł. Ja czasami idę na wyprzedaże, ale staram się określić ile mniej więcej chcę wydać, co kupić i się tego trzymam :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Myślę, że to trochę przesadne podejście. Niewiele jest osób, które kupują bez opamiętania, większość potrafi jednak wybrać coś na spokojnie bez wpadania w zakupowy szał i wrzucania do koszyka wszystkiego co popadnie ;)
    Sama kupuję w sieciówkach, nieraz na wyprzedażach i nie powiedziałabym żeby te lokalne przedsiębiorstwa miały lepszą ofertę. Trzeba po prostu potrafić z morza tandety wyławiać perełki, a wtedy można dorwać wiele ciekawych rzeczy właśnie w sieciówkach. Często są to ubrania naprawdę dobrej jakości, choć fakt - większość rzeczy, które widzimy w sklepach nie zalicza się do tej kategorii.
    Co do zakupu żywności - ile osób tyle opinii. Wychodzę z założenia, że jeśli nie mamy znajomego rolnika to i tak nie można mieć pewności co kupujemy na rynku. Jednak polscy przedsiębiorcy i sprzedawcy to nie tylko ludzie faktycznie stawiający na jakość produktów. Większość z nich po prostu chce zarobić i to, że zachwalają swoje eko-pomidorki niepryskane, nie znaczy jeszcze, że takie właśnie są ;)
    Pieczywa i wędlin zwykle nie jem, jednak te w supermarketach mają jedną przewagę - często mają podane składy. To jedyny sposób, żeby dowiedzieć się co właściwie kupujemy. Te z lokalnych piekarni czy masarni nie zawsze są bez polepszaczy, a też nie wszystkie polepszacze są złe tylko dlatego, że nie są naturalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanuję Twoje zdanie, jednak zapewniam, że przez lata wypracowałam swój sposób na racjonalne, mądre i zdrowe zakupy. Umiem też bez problemu z tzw. szajsu wyłowić dobrą rzecz.
      Znam też wiele osób, które kupują bez opamiętania.

      Mam taką prośbę, czy możesz mi wymienić choć jeden polepszacz, który według Ciebie nie jest zły?

      Usuń
  18. Co prawda to prawda aczkolwiek i w tym roku dałam się ponieść i zakupiłam kilka 'tekstyliów'. Nie dla siebie, bo dla synka - trudno było mi się opanować. Czasami te przeceny są zbyt kuszące, zgodzę się jednak, że nabytki często pozostawiają wiele do życzenia. Grunt to nie przesadzić. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wyprzedaże, potem Walentynki, Dzień Kobiet, Wielkanoc... itd., itp. Każde święto, każda okazja staje się pretekstem do wyciągania pieniędzy... ;-)

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ach, racja niestety. Ale ja się ostatnim poświątecznym wyprzedażom skutecznie oparłam, nie żebym nie chciała, nie miała za co, czy też była taka rozsądna nie dając się ogłupić, tylko zwyczajnie nic mi się nie podobało :) W 4 galeriach handlowych i pierdylionie sklepów kupiłam bluzę piżamkową, koszulkę i wsio :)
    Bo wszystko szpetne i rozłażące się w rękach :/
    Mąż uradowany z moich zakupów czy ich braku baaaardzo :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Sama niestety wiele razy dałam się złapać- no bo promocja to żal nie kupić a później się łapię za głowę gdy widzę stan konta dlatego postanowiłam dopracować moje robienie zakupów spożywczych bo z całą resztą raczej problemów nie mam bo chodzi zazwyczaj o konkretne większe kwoty, przy których aktywuje się moje skąpstwo ale co to za problem wydać 2-3zł na kolejną herbatę/batonika/pierdółkę/gazetę? I tak to się u mnie składa.

    OdpowiedzUsuń
  22. masz zupełną rację, i choć czasem próbujemy się od tej manipulacji ustrzec, to niestety nie zawsze nam się udaje. bardzo ciekawie to wszystko ujęłaś :)

    a poza tym, wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! :)))

    OdpowiedzUsuń
  23. o książkę chętnie bym przeczytała, dodaję do listy:)

    i dziękuje za życzenia :))

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak,to prawda.Niby narzekamy wiecznie,ale tak naprawde to wiecznie kupujemy cos czego naprawde niepotrzebujemy...
    Od ...moze ponad 2 lat ucze sie zyc tak ja chce,a nie tak jak inni tego chca...To nie jest latwe...wrecz bardzo niepopularne...
    Tu gdzie mieszkam wazne jest zeby bylo za male pieniadze bardzo duzo do zjedzenia..tyle,ze az nie do przejedzenia... Najlepiej,jeszcze na jakims talerzyku jednorazowym,gdzie nie trzeba wlasnych brudzic...
    I tu juz zaczyna sie problem...np.podczas spotkan nie mam pojecia o czym oni möwia..Gdy möwie,ze sama wszystko przygotowuje-patrza na mnie jak na kosmite...
    Do Galerii nie jezdze,bo nie lubie tego tlumu, tego dziwnego powietrza,raz w roku -czesciej nie bywam...
    Zamawiam wszystko (prawie) w necie.Mam ta dogodnosc,ze place za przesylki dopiero po 10 dniach od otrzymania przesylki..i tylko za to co zatrzymalam...wiec...jak dla mnie super!
    W dzisiejszych czasach tracimy czas na nieistotne rzeczy,a to co wazne odkladamy na bok bo..wymaga od nas odrobimy wysilku... ja tez robie bledy..zpewnoscia wiecej niz chce i widze...ale...

    OdpowiedzUsuń
  25. Rok? To zupełnie jak u mnie. Gratuluję! A zakupy? Zawsze staram się wspierać polskich producentów. Nie dosyć, że czuję się z tym lepiej moralnie, to jeszcze zyskuję. Ostatnio kupiłem świetną kurtkę szytą przez prywaciarza w Polsce. Zapłaciłem trzykrotnie mniej niż w sieciówce i jednocześnie mam gwarancję jakości.

    OdpowiedzUsuń
  26. Anonimowy9:32 AM

    To prawda, że podczas wyprzedaży trzeba myśleć PRZED, a nie PO zakupie. Często omamieni niską ceną przestajemy racjonalnie myśleć. Stwierdzamy, że kupimy teraz, bo przecież zawsze możemy oddać, jak się namyślimy. Jednak czasem może nas spotkać niemiłe rozczarowanie, kiedy zdecydujemy się coś oddać, a sprzedawca powie nam, że jest to niemożliwe, bo towar z wyprzedaży nie podlega zwrotowi, a okres wymiany jest skrócony. Dlatego warto zaznajomić się przed zakupem z regulaminem zwrotów i wymiany, przed dokonaniem zakupu. Ba, czasem nawet sprzedawcy uważają, że z tytułu obniżki, nie należy nam się reklamacja. Myślę, że każdy powinien być świadomym konsumentem, a przede wszystkim znać swoje prawa. Tak żeby w razie czego, wiedzieć czego możemy się domagać. W celu poszerzenia swojej wiedzy polecam artykuł http://www.stefczyk.tv/tag/prawa-konsumenta-w-polsce. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i za komentarz!
Odwiedzam komentujących, więc nie ma potrzeby reklamować mi swojego bloga.