W czasie ostatnich upałów udało mi się uciec z rozgrzanego miasta nad Jezioro w Powidzu, które jest największym jeziorem województwa wielkopolskiego. Jezioro leży na terenie Pojezierza Gnieźnieńskiego, a z Gniezna można tam dotrzeć kolejką wąskotorową. Polecam :)


Regulamin Gnieźnieńskiej Wąskotorowej Kolejki Dojazdowej:
1. Zabrania się zbierania grzybów podczas jazdy pociągu.
2. W czasie jazdy wyskakiwanie z pierwszego i wskakiwanie do ostatniego wagonu jest surowo zabronione.
3. Wyśmiewanie się z pieszych i rowerzystów nie jest wskazane (w końcu i tak nas wyprzedzą).
4. Zabrania się wznosić okrzyki w rodzaju 'gaz do dechy', gdyż denerwują maszynistę i mogą spowodować u niego czasową niezdolność do pracy.
5. Reklamacje dotyczące szybkości kolejki nie będą uwzględniane, albowiem jedzie ona wolno ze względu na dobro podróżnych, a nie dlatego, że szybciej nie może.
6. Podczas jazdy nad brzegiem jeziora zabrania się łowienia ryb z okien wagonu - istnieje niebezpieczeństwo wciągnięcia kolejki do wody przez wyrośniętą rybę.
7. Kąpiel w jeziorze podczas jazdy wzbroniona.
8. W razie trudności przy wjeździe na wzniesienie podróżni z ostatniego wagonu zobowiązani są do popychania kolejki.
9. Wnoszenie do wagonów żółwi lub innych równie powolnych zwierząt traktowane będzie jako prowokacja.


Powidz jest miejscowością typowo turystyczną. W centrum miasta można się schłodzić w parku w cieniu rozłożystych, starych drzew, zjeść dobre lody i udać się na jezioro.




Woda w jeziorze jest czysta (II klasa czystości wód), a jeszcze kilka lat temu woda z jeziora była określana przez Sanepid jako pitna.


Jezioro Powidzkie jest rajem dla nurków, żeglarzy i widsurfingowców z całego kraju.



Tradycją Jeziora Powidzkiego są odbywające się co tydzień regaty.


Tu obcujemy z nieskażoną przyrodą.






W ciągu ostatnich kilku lat brzegi jeziora przesunęły się w niektórych miejscach do 5 metrów, a mielizna na środku jeziora, przekształciła się w małą wyspę.


Jezioro znane jest z ryby żyjącej tylko w czystych wodach głębinowych - sielawy.
W jeziorach Powidzkiego Parku Krajobrazowego stwierdzono obecność 22 gatunków ryb takich jak: sieja, szczupak, sum, lin, okoń, węgorz, sandacz. To raj dla wędkarzy. 


Jadąc do Powidza pamiętajmy, że w weekendy są tu tłumy, w tygodniu zaś mamy często ciszę i spokój. Planując wyjazd warto przyjechać tu na dłuższy czas, w okolicy jest wiele pięknych jezior :)


Roztocze - piękny i malowniczy zakątek Polski.
Słowo "Roztocze" wywodzi się najprawdopodobniej od słów: „roztocz", „roztoka".
Ma to być rozumiane jako „rozlanie wód", czy też „miejsce, gdzie rozchodzą się dwa potoki".
Są jednak tacy, którzy sugerują powiązanie tej nazwy z pięknymi, szerokimi, „roztaczającymi się" wokoło krajobrazami. Nazwa ta po raz pierwszy zaistniała pod koniec XIX w. w pracach geografów galicyjskich.

fot. zwierzyniec.info.pl

Sercem Roztocza jest Zwierzyniec.
To piękne malownicze miasto, położone wśród lasów i jezior powstało w XVI wieku jako rezydencja myśliwska kanclerza i hetmana wielkiego koronnego Jana Zamoyskiego.
Wybudowano tu drewniany dwór, zaś w głębi lasu „zwierzyniec" ze zwierzętami, ogrodzony 30-kilometrowym parkanem, wokół którego wykopano fosę.
Były tu żubry i łosie sprowadzone aż z dóbr Radziwiłłów w Puszczy Knyszyńskiej, a także jelenie, sarny, daniele oraz szczególna osobliwość: dzikie koniki leśne - tarpany.
Na łowach bywali tu królowie Jan Kazimierz, Władysław IV czy Michał Korybut Wiśniowiecki.
Kolejną znaną postacią w Zwierzyńcu była Marysieńka.
Marysieńka stworzyła w Zwierzyńcu, z iście monarszym rozmachem, rezydencję otoczoną parkiem, ze stawem powstałym przez spiętrzenie Świerszcza, wyspami, teatrem na wodzie i długim kanałem, po którym pływano gondolami. Tu narodziła się wielka miłość Marysieńki do wówczas jeszcze chorążego Jana Sobieskiego, późniejszego króla Polski.

Dzisiejszy Zwierzyniec jest  bardzo urokliwy.





Będąc w Zwierzyńcu warto zobaczyć:
- piękny barokowy kościółek, położony na wyspie stawu kościelnego (staw został uformowany przez jeńców tatarskich i tureckich).
- zabytkowe budynki Ordynacji Zamojskiej
- piękny park (niegdyś tzw. ogród skarbowy), rosną tu pomnikowe brzozy papierowe, platan klonolistny, czarne sosny, lipy, kasztanowce i dęby
- Ośrodek Edukacyjno-Muzealny RPN
- pomniki np. Pomnik Szarańczy (w tym małym 3 tys. miasteczku jest aż 65 pomników, figur religijnych i historycznych)
- Bukową Górę (szlak prowadzący po Roztoczańskim Parku Narodowym zaczyna się właśnie w Zwierzyńcu niedaleko Muzeum oraz Browaru)
- Stawy Echo czyli piękne roztoczańskie jeziorka otoczone lasem
- Stary Browar (zakupiony przez Lubelska Perłę, która wznowiła produkcję piwa, pierwsze lokalne piwa z tego browaru pojawią się w sprzedaży już we wrześniu tego roku)





Rowerem przez Roztocze 

...lub kajakiem








Ten weekend był zdecydowanie za krótki. Planuję tam wrócić :)


Kochani, wróciłam. Powrót do pracy po takim pięknym weekendzie nie był łatwy, a rzeczy do zrobienia namnożyły mi się na potęgę. W związku z tym nie pojawił się post tak jak sobie zaplanowałam. Postaram się nadrobić szybko te zaległości, a jako zapowiedź nadchodzącej relacji z wyjazdu pokażę Wam małe co nieco.



Po więcej zapraszam jutro.



Jutro wybieramy się do Zwierzyńca na weekend. Już nie mogę się doczekać, bo nigdy wcześniej tam nie byłam, a tyle słyszałam o pięknym i malowniczym Roztoczu. Może uda się w drodze powrotnej wstąpić także do Zamościa. Zobaczymy. Jedno jest pewne. Po powrocie będzie fotorelacja! 

A teraz moje oko cieszą te wspaniałe krajobrazy...

fot. fotoforum.gazeta.pl


fot. Jacek Karczmarz

fot. Jan Z.Kowalczyk

fot. roztoczeaktywnie.pl

  A serce się raduje na myśl o spotkaniu ze znajomymi.




Co polecacie zobaczyć?


Kraków. Miasto z którym wiążą mnie wspomnienia, znajomi, przyjaciele. Spędziłam w nim ładnych parę lat. Od mojej przeprowadzki minęło dużo czasu, ale dopiero teraz udało mi się znowu zawitać do Krakowa. Wprawdzie tylko przelotem, ale serce mocniej zabiło i znów poczułam się jak w domu.


Dla tych którzy kochają to miasto kilka migawek ze spaceru.
1. Mały Rynek, 2. Wyższe Seminarium Duchowne Archidiecezji Krakowskiej

3. Baszta Sandomierska Wawel, 4. Planty, tablice informacyjne

5. Dziedziniec na Wawelu, 6. Widok na zakole Wisły z Wawelu

Kraków jak zwykle powolny, ale tłoczny. Toż to przecież sezon wakacyjny w pełni ;)


Bieganie ostatnimi czasy stało się bardzo modne, a co za tym idzie, coraz więcej osób próbuje swoich sił. Niestety w wielu przypadkach to po prostu moda. Wyjdziemy pobiegać, raz, drugi i na tym koniec. Podejrzewam, że połowa osób rezygnuje już po pierwszym tygodniu.

Moja przygoda z bieganiem rozpoczęła się jakieś 5 lat temu. Wstyd się przyznać, że moimi pierwszymi butami były "adidasy" wątpliwej jakości. Nie muszę chyba pisać, że nie był to dobry pomysł. Stopy bolały, stawy cierpiały, ciągle opuchnięcia... Drugi raz takiej głupoty bym nie zrobiła.

Zatem jeśli ktoś chce zacząć biegać, a nie chce od razu wydawać sporej sumy na buty, bo nie jest pewny czy to sport dla niego, to alternatywą mogą być choćby buty  z Lidl.

Dziś w Lidlu pojawiły się buty do biegania.

Które Wam się podobają?

Moje prezentują się tak: 


Postanowiłam je wypróbować. Tak byście wiedzieli jak te buty się sprawdzają w różnym terenie i jak jest z ich amortyzacją, jakością i komfortem użytkowania.
Każdy kto ma o bieganiu podstawową wiedzę wie, że lepiej biegać w takich butach niż w tenisówkach.
Osoby początkujące dość często bagatelizują tą sprawę, stąd pomysł na mój post.


Kolejny gorący dzień za mną. Ciężko czasem złapać oddech, wodę piję hektolitrami, ale i tak nie zamierzam narzekać. Lubię lato!

Z czym kojarzy mi się lato?
Pierwszy sentymentalny znak, że to już lato to dla mnie audycja "Lato z radiem". Nie wiem czy wiecie, że po raz pierwszy ukazała się na antenie 1 lipca 1971 roku, a sygnałem Lata z Radiem jest utwór "Polka Dziadek". Wszystkie pozytywne wspomnienia wracają kiedy słyszę tą skoczną melodię. Towarzyszy mi ona całe moje życie!  W każde wakacje, rok w rok. 
Ta beztroska z dzieciństwa wraca do mnie latem. Latem wszystko jest bardziej kolorowe. Kwiaty w ogrodzie i na łące tańczą w słońcu. Poranna, ciepła rosa chłodzi stopy rankiem, by potem gorący piasek parzył je delikatnie.    


Latem uwielbiam biegać boso po trawie, czuję wtedy niesamowitą wolność. Letnia sukienka, otula ciało, rozwiewa na wietrze. Włosy lekko falują. W powietrzu czuć skoszoną trawę. To jeden z najładniejszych zapachów lata! Chwilowo gasi go, a potem podsyca ciepły deszcz. 

Latem lubię burzę. Lubię patrzeć w niebo.


Za co jeszcze lubię lato?
Na pewno za długie dni i ciepłe noce, wschody i zachody słońca na które gapię się bez końca. Za wracanie nad ranem, cykanie świerszczy, mgłę nad jeziorem. Za rower, który niesie mnie przed siebie. Za ciężkie treningi i satysfakcję tuż po. Bieganie po lesie na które tylko latem mogą sobie pozwolić.
I za wszystkie smakołyki: truskawki, czereśnie, jagody, lody, placek z rabarbarem i kruszonką, którym pachnie w całym domu! 

Czasem też za wyprzedaże, które zaczynają się w lipcu. Szczególnie wtedy gdy dotyczą one rzeczy trekkingowych, górskich czy sportowych. Wtedy korzystam i kupuję to co mi potrzebne.
I dlatego też w czwartek wybieram się do Lidla po nowe buty do biegania!  :)

A Wy za co lubicie lato?


Kiedy zakładałam tego bloga stworzyłam folder zdjęć, z których miał powstać baner. Baner nie powstał, ale teraz gdy tak na te zdjęcia patrzę myślę sobie, że one w jakiś sposób mnie opisują. Wybierając zdjęcia kierowałam się tym co lubię, czym się interesuję, jak spędzam wolny czas. A ponieważ obraz jest w stanie przekazać więcej niż tysiąc słów zapraszam do oglądania!

1)  Podróże, bez nich byłoby mi ciężko żyć...


2) Moje ukochane góry


Bieszczady...


3) Wiosna - na nią czekam cały rok


4) Jestem "słodką kluchą" 


5) Gdyby tego było mało to jestem owocożercą, a truskawki to moje ulubione owoce


6) No i na dodatek jestem gadułą 


7) Lubię wnętrza z duszą, a architektura wnętrz jest moją pasją


8) Bywam romantyczna


8) Staram się być kobieca i chyba mi to wychodzi ;)


9) Lubię kwiaty i nimi się otaczam


10) Uwielbiam kolory

(fot. własne i pinterest)

Więcej niech pozostanie tajemnicą :)