Pewnie już wszyscy o tym wiedzą, że czytnik google jutro przestanie działać. Dlatego też przeniosłam się na Bloglovin bo dzięki temu nie ominę żadnego posta, który pojawi się na moich ulubionych blogach!

Zapraszam do śledzenia bloga poprzez Bloglovin. Moje konto: KLIK


Będzie mi też miło jak dołączycie na Facebooku :)

Pozdrawiam!

Świnoujście - kurort, plaża, ryba, woda, tłumy.
Wakacyjna nuda? Nie w Świnoujściu.
Tu na szczęście jest co robić poza plażą i nadmorską zatłoczoną promenadą.



1) Można wsiąść na rower. Miejsc do rowerowych wycieczek jest mnóstwo. Co więcej, nie musimy ograniczać się do samego miasta. Można wybrać się na rowerze do Ahlbeck, a dla wytrwałych jest trasa do Peenemünde. Nadmorskie ścieżki, niemiecka jakość to jest to. Kto chce pozostać w Polsce może wybrać się trasą rowerową po wyspie Uznam lub przeprawić promem na pobliski Wolin. Szlak rowerowy dookoła wyspy Karsibór to ciekawa pełna legend atrakcja.

 2) Najwyższa w Polsce i Europie latarnia morska. Wysoka, na 64 metry, emituje światło widoczne nawet 46 km dalej. Ponieważ na Świnie panują trudne warunki nawigacyjne, latarnia oprócz światła białego emituje także światło czerwone. Jest dostępna do zwiedzania. Na górę wiedzie 308 schodów, a każdy kto ją zdobędzie może otrzymać certyfikat potwierdzający zdobycie najwyższej latarni morskiej w Europie.

3) Park Zdrojowy, jest parkiem krajobrazowym rozciągającym się na powierzchni 40 ha. Pełen jest starych drzew, których wiek często przekracza 150 lat. Rosną tu buki zwyczajne, dęby szypułkowe oraz bezszypułkowe, jesiony wyniosłe, kasztanowce zwyczajne, klony pospolite, olchy czarne, wiązy szypułkowe, buki płaczące, dęby piramidalne, żywotniki, lipy, skrzydłorzech kaukaski i wiciokrzew pomorski. Są to miejscami bardzo rzadkie i ciekawe gatunki. Nawet przy dużych upałach w parku czuje się przyjemny chłód i kiedy już wejdziemy pomiędzy drzewa nie kusi nas ni plaża ni miejski zgiełk miasta.


4) Na miłośników historii oraz fortyfikacji czekają Fort Gerharda zwany też Wschodnim), Fort Anioła oraz Fort Zachodni. Zabytkowe piękne perełki architektury. Warto je zwiedzić szczególnie latem.

5) Ze Świnoujścia możemy wybrać się promem na wyspę Bornholm, do Szwecji oraz w 2-godzinny rejs po Ujściu Świny. Do Szczecina trasę swoją ma wodolot co jest bardzo ciekawą alternatywą dla pociągu. Świnoujście mami ofertami rejsów kutrami rybackimi czy promami wycieczkowymi. I choć większość tych atrakcji okupują turyści niemieccy na pewno warto skorzystać z tej formy wypoczynku.


6) Wieża widokowa. Wieża jest pozostałością po kościele Marcina Lutra, który rozebrano w 1962 roku. Kościół rozebrano, ale wieżę trzeba było zostawić, bo jak się okazało, znajdowała się na mapach jako punkt nawigacyjny. Na dole wieży (parter oraz pierwsze piętro) możemy usiąść w kawiarence. Na piętrach mamy do dyspozycji wiele ciekawych miejsc, wystawy obrazów czy tez ławeczki dla zmęczonych wspinaczką (wieża ma 222 schodki). Ze szczytu wieży możemy podziwiać panoramę Świnoujścia, a także Międzyzdroje oraz niemieckie kurorty takie jak Herringsdorf, Bansin czy wreszcie Ahlbeck.

7) Jedzonko. Jeśli chcecie dobrze zjeść od razu informuje, że większość tubylców nie doradzi wam gdzie dobrze zjeść. Będą kluczyli, uogólniali, zanim was nie poznają i nie zaufają pary z gęby nie puszczą. Jeśli jesteście blisko plaży/promenady to w głębi mamy Chatę. Można w miarę dobrze zjeść.


Najlepszy jednak jest niepozorny Bar "Pierożek" tuż obok przystani promowej, a więc w sercu miasta. Znają go mieszkańcy i stali bywalcy. 3-4 rybki do wyboru nijak nie konkurują z całą listą knajpek w pobliżu morza. Jednak spróbowawszy sami się przekonacie, że dostaniecie dobry produkt za rozsądną cenę.



Niektórzy z Was, szczególnie Ci śledzący bloga na facebooku wiedzą już, że udało mi się wyrwać na krótki odpoczynek. Celem mojej podróży było Świnoujście. Wyjazd nad morze zaplanowałam przed rozpoczęciem sezonu, ponieważ nie lubię tłumów i nie umiałabym wypoczywać w gwarze na plaży. Pogoda dopisała, a mój pobyt muszę uznać za aktywny, jak na typowy pobyt nad morzem. 


Nie leżałam plackiem na plaży bo to nie w moim stylu, cały czas zwiedzałam i spacerowałam.


Bałtyk niezmiennie zimny nie zachęcał do kąpieli, choć śmiałków nie brakowało.



Jak już mało mi było lądu to wybrałam się na wycieczkę statkiem :)



I z daleka podziwiłam kormorany.


By dojść na plażę, codziennie przechodziłam przez rozległy Park Zdrojowy. Bardzo lubię takie zielone tereny w miastach. Jedyny minus to niestety komary.


Nie obeszło się też bez zobaczenia miasta z góry. Tutaj widok z wieży kościoła Marcina Lutra.


Na wyjście na latarnię zabrakło mi już czasu, a szkoda bo to najwyższa latarnia na Pomorzu. Pozostało mi podziwiać ją z dołu.


Za to wieczorne widoki nawet i to wynagrodziły.



Jeśli ktoś wybiera się do Świnoujścia i lubi aktywnie spędzać czas, to polecam wypożyczyć rowery. Jest tam bardzo dużo ścieżek rowerowych i można poznać miasto od tej bardziej "wiejskiej" strony. Przykładowo trasa rowerowa na Wyspę Karsibór to kapitalne miejsce dla wszystkich spragnionych odpoczynku od zgiełku miasta i szukających kontaktu z naturą.


 W ubiegłą sobotę udaliśmy się na Poznański Rynek na Jarmark Świętojański. Byłam na nim po raz pierwszy. Już samym początku zaskoczyła mnie ilość stoisk ale także ich różnorodność. Można było tam kupić wyroby rękodzielnicze, unikatową biżuterię czy przysmaki z różnych regionów świata. Przyjechali wystawcy z kraju i z zagranicy: Litwy, Węgier, Peru czy Meksyku. Rynek zapełnił się też turystami.


Było tłoczno, czego ja akurat nie lubię. Mimo tego nie odpuściłam sobie spacerku po straganach ;) Mój uśmiech wywołały słoniki na szczęście.


 Kusiły skórzane torebki.


Rozbrajały ręcznie szyte "potworki".


Przyciągały spojrzenie słodkie poduszki.


Zainteresowała mnie też biżuteria.

 
 Zachwycały skrzynie i koszyczki.


I czarował Pan Kataryniarz.


A pragnienie ugasił pan z najlepszą mrożoną kawą :)


Jarmark potrwa przez 16 dni. Nie zabraknie też zabawy i tańców pod sceną.
Z tej okazji nawet koziołki są odświętne ;) 


Serdecznie zapraszam do Poznania!


Dzisiaj moja siostra przesłała mi zdjęcia z wyprawy w szkockie góry. Pewnie nie wszyscy znają Szkocję od tej strony. Większość osób do Szkocji przyjeżdża dla whisky, potwora z Loch Ness, tajemniczych zamków oraz górskich krajobrazów. A dla mnie Szkocja to przede wszystkim góry.

Zdjęcia autorstwa K. są tak piękne, że nie chciałam ich zostawiać tylko dla siebie.Chcę je Wam pokazać.















Aż zapragnęłam wakacji...



Nieopodal Krakowa,  na terenie Ojcowskiego Parku Narodowego, we wsi Sołuszowa, położona jest osada Pieskowa Skała, która znana jest z zamku o tej samej nazwie.  Murowany zamek powstał prawdopodobnie z fundacji Kazimierza Wielkiego, w I połowie XIV wieku. Zbudowany został na potężnej skale stromo opadającej z trzech stron w Dolinę Prądnika.  

Baszta zamku

Mury obronne zamku


Na terenie zamku kręcono m.in. serial "Janosik",  "Ogniem i mieczem" "Stawka większa niż życie" czy "Pierścień i róża".

Widok z zamku

Tu król chadzał piechotą


Dziś znajduje się tu muzeum. Do zamku przylega piękny ogród i park krajobrazowy. 



Niedaleko stoi wapienna skała - Maczuga Herkulesa.
 


Jest to świetne miejsce wypadowe np. na weekend. Do Pieskowej Skały dojedziemy busami prywatnych firm przewoźniczych, PKS kursującymi z Krakowa i Olkusza lub samochodem. 

Miesiąc maj obfitował w wyjazdy, zwiedzanie, czas aktywnie spędzony na łonie natury i zwykłe czynności dnia codziennego m.in. praca, zakupy, zabawa z Kocisławą, przyrządzanie posiłków itp. Te prozaiczne czynności sprawiły mi wiele przyjemności. To był wyjątkowo dobry czas.



1. Beskid Niski sercu bliski i wyprawy rowerowe.
2. Kwitnące krzewy i drzewa. Mój ukochany bez :)
3. Lublin, zwiedzanie miasta i  wiele wspomnień.
4. Zakupy do domu. Mam bzika na punkcie dekorowania!
5. Kocisława i różności: kula do kąpieli z Lush, wakacyjne gadżety torebkowe ;)
6. Restauracja "Czarcia Łapa" Lublin, a w domu własnoręcznie zrobiony koktajl truskawkowy.


A Wam jak minął maj?


Był ciepły, majowy wieczór. W powietrzu unosił się zapach kwitnących drzew. Po dniu pełym wrażeń, spacer o zmroku był dla mnie relaksem. Idąc wąskimi uliczkami delektowałam się chwilą, a moim oczom ukazywał się coraz to bardziej malowniczy widok. Ciepły klimat miasta udało się uchwycić na zdjęciach.

Zapraszam na wieczorny spacer uliczkami Lubelskiej Starówki.


















Bajkowe to miasto nocą!