Wrocław kulinarnie

/
9 Comments
Zwiedzając nieznane nam miasto często możemy nadziać się na kiepskie jedzenie. Zupełnie inaczej jest gdy mamy znajomych, którzy polecą nam sprawdzone miejsca. Oczywiście najlepiej gdy są to osoby, które "bywają na mieście". Po kulinarnym Wrocławiu oprowadził nas znajomy, dzięki czemu nie trafiliśmy na przysłowiową "minę" i raczej wychodziliśmy zadowoleni. 
Moja lista miejsc nie jest długa z uwagi na krótki pobyt i pewnie "tubylcy" mogliby wskazać dużo innych, atrakcyjnych miejsc. Nie mniej jednak te mogę polecić.

1) Chatka przy Jatkach - polska kuchnia. Cały czas był ruch co upewniło nas w przekonaniu, że tu dobrze zjemy. Ciężko było zrobić zdjęcie, ciągle ktoś zajmował miejsca przy stołach.

ul. Odrzańska 7

2) Las Tapas - hiszpańska kuchnia. Poza dobrą kuchnią zdecydowanym plusem tego miejsca jest widok na Odrę, a dodatkowym atutem w sezonie letnim jest taras z pięknym widokiem.

ul. Księcia Witolda 1

3) A na deser "Witaminka" ;)

ul. Rynek 52

Nie zachęca ona może swym wyglądem, tam czas zatrzymał się w miejscu. Jest to dość specyficzne miejsce rodem z PRL. To jednak mało ważne. Kilka pokoleń mieszkańców Wrocławia zna to miejsce. I nadal trzyma ono swój poziom.
Może nie wszystko jest idealne (kawy nie polecam), jednak na ciastko czy deser lodowy można tam wpaść. 

A Wy jakie miejsca we Wrocławiu polecacie? Na pewno z nich skorzystam następnym razem.




You may also like

9 komentarzy:

  1. nie pamiętam jak się nazywa, ale jadłam kiedyś pierogi ruskie w barze mlecznym niedaleko Rynku ;)) były przepyszne i chyba kultowe, bo kolejka była ogromna :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę zapytać znajomych, może będą wiedzieć coś na ten temat ;) Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  3. We Wrocławiu nie byłam już ze sto lat,a słyszę tylko opinie zachecające do wybrania się tam,Wrocław zachwyca i czaruje-mam nadzieję,że się o tym niedługo przekonam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy8:20 PM

    Ten bar mleczny- to Miś, przy Kuźniczej jak się z Rynku idzie w stronę Uniwersytetu. Pierogi są kultowe i zazwyczaj znikają przed 13, a kolejki są zawsze, bo żywią się tam rzesze głodnych studentów ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O super, że ktoś bez problemu rozszyfrował gdzie te pierogi można zjeść. Dziękuję w imieniu swoim i czytelników :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja to bym się wybrała do tej "witaminki" :) kusząca...:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wrocław...piękne stare miasto !
    Lubię tam przyjeżdżac :)
    Wybrałam bym się do Chatki ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie jadłam w żadnym z tych miejsc, szczerze mówiąc mało znam kulinarnie Wrocław bo mój 5-cio letni brat zawsze wymusza wizytę w Pizzy Hut :/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i za komentarz!
Odwiedzam komentujących, więc nie ma potrzeby reklamować mi swojego bloga.