Lublin to miasto, które zauroczyło mnie od pierwszego wejrzenia: starymi kamieniczkami, malowniczymi kontrastami, połączeniem starego z nowym, wąskimi uliczkami, zakamarkami, mnóstwem wszechobecnej zieleni oraz klimatem. I mimo, iż pierwszy dzień mojego pobytu był ponury i deszczowy, to i tak miasto wywarło na mnie pozytywne pierwsze wrażenie.

Deptak.

Potem już było o niebo lepiej :)

Rynek i kamienice.

Cudowne, kolorowe kamieniczki nadają temu miastu artystycznego klimatu. Naznaczone historią, wzbudzają uznanie turystów. We mnie obudziły bogatą wyobraźnię.

Lazurowa kamienica Konopniców.

W niedalekim sąsiedztwie urokliwego Rynku, na wzgórzu, wznosi się Zamek, który obecnie jest siedzibą Muzeum Lubelskiego.

Widok na Zamek z Placu po Farze.

Zamek.

Dziedziniec.

Warto wyjść na wieżę zamkową z której rozpościera się piękna panorama miasta.

Widok z wieży zamkowej.

Widok na miasto.

Widok na Plac Zamkowy.

Spacerując uliczkami trafiamy na fundamenty Fary odkryte w latach 1936-1938.

Plac Po Farze.

Teatr Stary.

Lubelskie uliczki.

Zachód słońca widziany u stóp Zamku.

Kto lubi starocie, powinien wstać wcześnie rano w niedzielę i udać się na Stare Miasto w poszukiwaniu skarbów :)

Targ staroci.

Lublin to miasto z duszą. Miasto tworzą ludzie, którzy są niezwykle sympatyczni. Wrócę tam na pewno!


Spędziłam niezapomniany weekend w Lublinie,  w mieście które czaruje swoim urokiem i tajemniczością. Poznałam wiele wspaniałych osób, ale o tym już niebawem. Dopiero niedawno wróciłam i mimo dalekiej podróży i zmęczenia, usiadłam do komputera by pokazać Wam choć ułamek tego co tam widziałam.



Dobrej nocy! Po więcej zapraszam niebawem...



Śpieszę Wam donieść kobietki, że 23 maja w czwartek (czyli defacto dziś ;) w ofercie Lidl znajdziecie fajne, skórzane balerinki. Mi wpadły w oko te zielone :)



Materiał wierzchni: skóra, podszewka: skóra,
wyściółka: skóra,
podeszwa: lekka i giętka,
rozmiary: 38-40,
cena: 65 zł.


Długi czas mieszkałam w miejscu niezbyt przychylnym rowerzystom. Bardzo wtedy tęskniłam za tym, by tak po prostu wskoczyć na rower i popedałować po górkach, lasach i łąkach. Nie miałam takiej możliwości i czułam się jak uwięziony w klatce ptak. To jednak już się zmieniło.

Bardzo lubię obcować z przyrodą sam na sam i obojętne czy podczas wędrówki czy podczas jazdy na rowerze. To jest niesamowicie przyjemne, czuję się wtedy taka szczęśliwa!
Ostatnio coraz częściej staram się tak zorganizować sobie czas, by wyrywać się chociażby raz w tygodniu na dłuższą wycieczkę rowerową. Dzisiaj zabieram Was ze sobą!















Takie widoczki towarzyszyły mi przez cały czas. Tak nasyciłam się tą zielenią, nawdychałam wiosennego powietrza, że czuję się młodsza i szczęśliwsza ;)

Jako, że jestem kobietą pracującą i żadnej pracy się nie boję to ogromnie cenię sobie rzeczy "hand made". To co wykonamy własnymi rękoma ma o wiele większą wartość niż kupienie kolejnego "gotowca".
Dziś przez przypadek trafiłam na ogrodową inspirację i chciałabym się nią z Wami podzielić. Wiem, że moje Czytelniczki to niedoścignione autorytety w tej kwestii i liczę, że Wam ten pomysł się też spodoba, a i może nawet go zrealizujecie w swoim ogrodzie.

Krok 1: Wykonanie stelaża. Tutaj może być potrzebny mężczyzna :)


Krok 2: Dokładne przymocowanie foliowego worka do stelaża dla kwiatów.


Krok 3: Napełnienie ziemią.


Krok 4:  Odpowiednie nakłuwanie folii pod sadzonki.


Krok 5: Obsadzenie kwiatami.




I gotowe! Moim zdaniem wygląda pięknie.

źródło: pomysłodawcy.pl


Dla mnie ogród bez kwiatów byłby strasznie smutny. Lubię jak wszystko dookoła zakwita i cieszy oko. I tak do samej jesieni.


Dla niektórych z początkiem maja rozpoczął się na dobre sezon na grillowanie, a dla mnie właśnie rozpoczyna się sezon na "blendowanie" ;) Mam tu na myśli tworzenie przeróżnych koktajli owocowych.
Koktajle z owoców warto pić nie tylko dlatego, że są smaczne, ale i dlatego, że są po prostu zdrowe. 

Moimi ulubionymi owocami są truskawki. Z utęsknieniem czekam na te pochodzące z polskich plantacji, a najlepiej z własnego ogródka. A jak truskawki to i koktajl truskawkowy ♥

(fot.pinterest.com)

Koktajl truskawkowy.
Składniki:
50 dkg truskawek
1 banan
garść płatków owsianych
5-6 migdałów
2 duże jogurty naturalne
2-3 łyżki miodu

Z przepisu wychodzi 6-7 szklanek.

Przygotowanie:
Truskawki umyć i oczyścić. Banana umyć, obrać i pokroić na plasterki. Do blendera wrzucić banana, dodać truskawki, płatki owsiane, migdały i zmiksować.  Dodać jogurt i ponownie zmiksować. W razie potrzeby dosłodzić miodem.

W oczekiwaniu na świeże truskawki umilam sobie czas koktajlem z dostępnych owoców. Bardzo często gości u mnie koktajl bananowy.




Koktajl bananowy.
Składniki:
3 banany
2 duże jogurty naturalne
garść płatków owsianych
łyżeczka cynamonu

Porcja na 6 szklanek.




Przygotowanie:
Banany myjemy, obieramy, kroimy na plasterki. Wrzucamy do blendera, dodajemy płatki owsiane, łyżeczkę cynamonu. Zalewamy jogurtem i miksujemy.


Lubicie koktajle owocowe? A może wolicie warzywne?
Mi zdecydowanie bardziej odpowiadają jednak owocowe, szczególnie gdy są już dostępne owoce sezonowe.


Czasem mam ochotę uciec i zaszyć się wśród zieleni. Zwykle taka ucieczka działa zbawiennie i mocno ładuje moje akumulatory. Nagle czas zwalnia, ogarnia mnie wewnętrzny spokój. Mam wrażenie, że nigdzie nie muszę się śpieszyć. Z wielkim spokojem piję herbatę i delektuję się jej smakiem. "Upajam się" widokiem, zapachem mokrej trawy i ziemi po deszczu.


W dzień błoga cisza przerywana jest jedynie niewiarygodnie głośnym śpiewem płatków, a wieczorem rechotem żab w stawie nieopodal domu. Myśli w głowie czyste, jak biała kartka papieru. W tej chwili wszystko przestaje być ważne.


Siadam przed domem i czuję, że tu jest mój azyl.


Nic nie muszę, mogę trwać...



Zwiedzając nieznane nam miasto często możemy nadziać się na kiepskie jedzenie. Zupełnie inaczej jest gdy mamy znajomych, którzy polecą nam sprawdzone miejsca. Oczywiście najlepiej gdy są to osoby, które "bywają na mieście". Po kulinarnym Wrocławiu oprowadził nas znajomy, dzięki czemu nie trafiliśmy na przysłowiową "minę" i raczej wychodziliśmy zadowoleni. 
Moja lista miejsc nie jest długa z uwagi na krótki pobyt i pewnie "tubylcy" mogliby wskazać dużo innych, atrakcyjnych miejsc. Nie mniej jednak te mogę polecić.

1) Chatka przy Jatkach - polska kuchnia. Cały czas był ruch co upewniło nas w przekonaniu, że tu dobrze zjemy. Ciężko było zrobić zdjęcie, ciągle ktoś zajmował miejsca przy stołach.

ul. Odrzańska 7

2) Las Tapas - hiszpańska kuchnia. Poza dobrą kuchnią zdecydowanym plusem tego miejsca jest widok na Odrę, a dodatkowym atutem w sezonie letnim jest taras z pięknym widokiem.

ul. Księcia Witolda 1

3) A na deser "Witaminka" ;)

ul. Rynek 52

Nie zachęca ona może swym wyglądem, tam czas zatrzymał się w miejscu. Jest to dość specyficzne miejsce rodem z PRL. To jednak mało ważne. Kilka pokoleń mieszkańców Wrocławia zna to miejsce. I nadal trzyma ono swój poziom.
Może nie wszystko jest idealne (kawy nie polecam), jednak na ciastko czy deser lodowy można tam wpaść. 

A Wy jakie miejsca we Wrocławiu polecacie? Na pewno z nich skorzystam następnym razem.


Wrocław mieści się w ścisłej czołówce moich ulubionych miast w Polsce. Poza nim jest Poznań, Gdańsk i kiedyś był jeszcze Kraków, który teraz polecam innym jedynie turystycznie.

Korzystając z możliwości spędzenia weekendu we Wrocławiu nie zastanawiałam się ani chwili. Pogoda powitała nas deszczowa. Było zimno, a mój strój nie był adekwatny do panującej aury. Jak zwykle sprawdziłam prognozę pogody, która się nie sprawdziła. To jednak nie przeszkodziło nam czerpać garściami z miłych chwil spędzanych w tym pięknym mieście.

Ten wyjazd był małym wstępem do majówki, ponieważ Wrocław był pierwszym punktem do odwiedzenia na naszej turystycznej mapie.

Odra-House, widok z okna 

Pierwszy dzień był pochmurny. Potem było już tylko lepiej pod względem pogody i zwiedzanie odbywało się bez parasola.

Uniwersytet Wrocławski

Ogród Staromiejski 

Krasnal Odludek - Promenada Staromiejska

Ratusz 


Piwnica Świdnicka przypomniała mi swym klimatem CK Browar w Krakowie, który serdecznie polecam.


Wrocławski Rynek 

Fontanna Szermierz - Plac Uniwersytecki

Niedźwiadek Malajski przy Ratuszu

Syzyfiki przy poczcie na Rynku 

Drzwi do Kościoła Świętej Elżbiety

We Wrocławiu spędziliśmy trzy wspaniałe dni i ruszyliśmy w dalszą podróż licząc na słoneczne, majowe dni.