Kochani,
Bardzo dziękuję za wszystkie miłe życzenia każdemu z Was! 




Życzę udanej majówki!


Dzień moich imienin. Nigdy nie obchodziłam imienin, ale odkąd przeprowadziłam się do Wielkopolski zauważyłam, że tutaj jest na odwrót. Celebruje się bardziej imieniny, a urodzin się często nie obchodzi. Nie wiem czy wszyscy taki zwyczaj mają, ale w moim gronie taką zależność zauważyłam. I właśnie w ten oto sposób mam jeden dzień więcej do świętowania ;)

Dzień imienin od zawsze kojarzył mi się z kwitnącymi tulipanami. Pewnie dlatego tak bardzo je lubię.  W ogrodzie właśnie zakwitły, jak co roku o tej porze. Wczoraj były jeszcze pączki.


Tulipanki królują w ogrodzie

Dumnie rozkładają się w kwietniowym słońcu 

Schowana w kącie stokrotka spogląda zarumieniona

To był miły dzień rozpoczynający "majówkę". Nie obyło się bez słodkości i szampana z tej okazji. Jutro rano wyjazd na zasłużony odpoczynek. Nie mogę się już doczekać, tylko kto mnie spakuje? Strasznie tego nie lubię.


Gdyby ktoś był zainteresowany tym ciachem to od razu mówię, że jest banalnie proste, a przy tym bardzo smaczne. 

Przepis:

0,5 kg mąki
1 kostka masła
30 dkg cukru
5 jaj
2 łyżki kakao
1 cukier waniliowy
1 proszek do pieczenia
Owoce bądź dżem owocowy.

Margarynę utrzeć na tarce na grubych oczkach, dodać do mąki. Następnie dodać żółtka jajek, 10 dkg cukru, proszek do pieczenia, cukier waniliowy i zarobić ciasto. Schować na pół godziny do lodówki.
Ciasto podzielić na 3 części. Do jednej części dodać kakao i zarobić. Na blachę na spód dać jedno białe ciasto na to owoce lub dżem. Zatrzeć na tarce ciemne ciasto. Następnie wlać ubitą pianę z białek i 20 dkg cukru. Na wierzch zetrzeć białe ciasto. Piec w temperaturze 180 stopni.

Smacznego!


Gdy przychodzi wiosna wyfruwam z domu. Wszyscy wiedzą, że wiosna mnie uskrzydla. Czy ktoś ze mną polata? ;)


Niezastąpione na co dzień - trampki!


Jako, że jestem "gadżeciarą" chciałabym pokazać Wam co umila mi to latanie. 

Bawełniana torba, chrum.com

Okulary Parfois

Kapelusz H&M


Ten rower to moje marzenie, ale póki co zadowala mnie mój marketowy. Przynajmniej mi go nikt nie ukradnie ;)


Rower Electra



Od dawna mam też słabość do rzeczy hand made, a tu malowana ręcznie koszulka na którą mam ochotę..

Jedwabna koszulka - colourful.pl

I co Wy na to? :)


Wiosna zawitała do nas na dobre, a ja wyrwana z zimowego snu skaczę jak nakręcona, fotografując każdy jej najmniejszy ślad, co najmniej jakby miała sobie za chwilę pójść. Mieniące się kolory, słońce, dodają mi tyle energii, że nie sposób się tą wiosną tak nie cieszyć!

Wrzucam zdjęcia z wiosennego spaceru, a ja zmykam trochę odpocząć po pracowitym tygodniu.

Wiosna moimi oczami.
Krokusy, ach krokusy!

Jest i biedroneczka. Wpatrz się dobrze ;) 

Stara ławeczka zapomniana przez zimę, znów zachwyci wiosną!

Bratek puszcza oczko ;)

I tu się zazieleni..



I na koniec wieczorny widok z okna:



Życzę Wam udanego i ciepłego weekendu!


Z porad i usług dietetyków korzysta coraz więcej osób, skorzystałam i ja.
Powodem była chęć zmiany stylu życia, zdrowe odżywianie, poznanie zasad prawidłowego żywienia, a przy okazji zrzucenie parę kilo. Byłam przekonana, że idąc do specjalisty dużo skorzystam, coś nowego się dowiem oraz otrzymam kompleksowy jadłospis dobrany do moich preferencji, potrzeb, celów i stanu zdrowia. Jakież było moje roczarowanie gdy okazało się, że wizyta była kompletną klapą za którą musiałam jeszcze zapłacić. No cóż, bywa.
Być może tak trafiłam, ale patrząc na to co piszą różne osoby na forach, blogach, to chyba nie tylko ja tak źle trafiłam. Śmiem twierdzić, że jest to niezły i bardzo opłacalny biznes, który będzie się kręcił bo coraz więcej osób zmaga się z nadwagą i otyłością. 

Co w takim razie robić?
Najprościej poszukać wiedzy w internecie na sprawdzonych portalach, blogach i innych stronach poświęconych tej tematyce. Nie dajmy się naciągać bo każda wizyta niesie za sobą spore pieniądze.
Jeśli chcemy skorzystać z takiej porady to tylko u sprawdzonego dietetyka, który skończył studia w tym kierunku i ma na swoim koncie osiągnięcia w tej dziedzinie!

Zaczynając drążyć temat musimy zdać sobie sprawę z tego jakie są nasze najczęstsze błędy żywieniowe.
Pewnie doskonale zdajecie sobie z nich sprawę. Oto one:
- zapominamy zjeść,
- pomijajmy śniadania,
- nieregularnie się odżywiamy,
- jemy za dużo,
- zastępujemy posiłki słodkimi batonami i innymi przekąskami,
- stosujemy "cudowne diety" zamiast zbilansowanego jadłospisu,
- nadużywamy napojów gazowanych i energetycznych;
- jemy fast food,
- stosujemy tłuszcze zwierzęce w codziennej diecie,
- spożywamy produkty wysoko przetworzone,
- jemy za mało błonnika,
- pijemy za mało wody,
- stosujemy zbyt dużo soli i cukru w przyrządzanych potrawach,
- jemy za mało ryb, owoców i warzyw,
- zdecydowanie za mało się ruszamy, a jeśli już, to robimy to niesystematycznie.

Jeśli wyeliminujemy złe nawyki żywieniowe, robiąc zakupy zaczniemy czytać etykiety produktów, które wybieramy do spożycia i będziemy sami gotować, a do tego min. 4 razy w tygodniu zrobimy trening to zobaczymy ogromną różnicę w samopoczuciu i w wyglądzie. Będziemy się cieszyć dobrym zdrowiem.

Na co dzień strońmy od chemii i kwasów tłuszczowych trans.
Czytając etykiety unikajmy składników o nazwie: uwodornione kwasy tłuszczowe, częściowo uwodornione kwasy tłuszczowe, utwardzony tłuszcz roślinny, tłuszcz cukierniczy. Powinniśmy je na stałe wyeliminować z jadłospisu. Najczęściej z tym składnikiem mamy do czynienia w przypadku słodkości: ciastek, czekoladek, wypieków, ale także kostek rosołowych, produktów śniadaniowych (np. kaszek, nawet tych dla dzieci!). To już lepiej zróbmy domowe ciasto ale nie stosujmy margaryny!

Temat zdrowego odżywiania to temat rzeka. Postaram się co jakiś czas poruszać ten temat tutaj na blogu. Będzie to także mobilizacja i dla mnie.
Aktualnie moje posiłki są bardzo proste i szybkie. Mam niestety mało czasu na przyrządzanie jedzenia. Oto jak wygląda u mnie przykładowy obiad:

Przykładowy obiad I

Przykładowy obiad II

Po takim posiłku czyjemy się lekko, nie jesteśmy ospali i mamy dużo energii. Poza tym zdrowe jedzenie wygląda apetycznie i jest smaczne! 

Na co dzień jem 5 posiłków dziennie oraz staram się wykluczyć słodycze z mojego jadłospisu. Zamiast tego sięgam po lekką przegryzkę w postaci owocowego batona Frupp, który jest dla mnie alternatywą dla wysokokalorycznych słodyczy.

Owocowy baton 

Frupp jest bez dodatku soli i tłuszczu. Nie zawiera sztucznych konserwantów, barwników ani aromatów. Zawiera błonnik (malinowy ma 15% błonnika), jest niskokaloryczny - 37 kcal.   

Moją największą zmorą jest nie tylko chęć na słodkie ale i wieczorne uczucie głodu. Wówczas najczęściej mam pod ręką marchewkę :) Trzymam się jednak zasady by nie jeść później niż 3 godziny przed snem. 


A jak jest u Was ze zdrowym żywieniem? Czy ktoś korzystał z porad dietetyka i z jakim skutkiem? 


Każdy region ma swoje smaki, tradycje, zwyczaje. Lubię smakować nowe potrawy, delektować się nieznanymi dotąd smakami. Każda podróż to nowe odkrycia, doznania, zapachy, wspomnienia.

W pierwszej kolejności na kulinarnej mapie Polski chciałabym przedstawić ten region, który jest najbardziej bliski mojemu sercu - Bieszczady.
Kiedy po raz pierwszy moja noga stanęła w Bieszczadzkim Parku Narodowym wiedziałam,  że ten moment zapisze się w mojej pamięci na długo. I mimo, że obecnie to dla mnie drugi koniec Polski, to w sercu to żadna odlegość.

Wędrowanie po bieszczadzkich łąkach

 Pod względem kulinarnym mój pobyt w Bieszczadach obowiązkowo rozpoczyna się od wizyty w Chacie Wędrowca. Karczma ta znajduje się u podnóża Połoniny Wetlińskiej. Schodząc od Przełęczy Orłowicza nie sposób ją przegapić.


Schodząc ze szlaku mamy ochotę dobrze zjeść. Gwarantuję, że w tym miejscu jest to możliwe.

Chata Wedrowca, Wetlina

Specjalnością Chaty jest naleśnik gigant z jagodami. Jak sama nazwa wskazuje, jest gigantyczny :)
Ten smak pamięta się długo. Placek jest chrupki, nie za słodki, z dużą ilością owoców lub do wyboru z serem. Pozycja ta jest obowiązkowa dla każdego, kto odwiedza te najpiękniejsze góry w Polsce.

Naleśnik Gigant z jagodami - na zdjęciu tylko połowa :)

Na parterze Chaty znajduje się Pijalnia Piw Słowackich i Czeskich, z oryginalnymi, beczkowymi piwami. Rarytas dla prawdziwych smakoszy!


Kolejnym miejscem wartym uwagi jest Siekierezada w Cisnej i serwowany tam placek po bieszczadzku.
Zdjęcia tego przysmaku nie posiadam, więc musicie mi uwierzyć na słowo.

Siekierezada

Natomiast jeśli ktoś ma ochotę na rybkę to podobno najlepszy grillowany pstrąg jest w Terce. Smażalnia jest przy drodze. Znam ze słyszenia, nie próbowałam. Mam zamiar to zmienić w tym roku.

Ależ jestem głodna teraz... Mam nauczkę, że nie pisze się o jedzeniu nocą ;)


Dzisiejszy dzień należał do tych zupełnie zwyczajnych. Codzienną rutynę przełamał wiosenny trening. Idealnie rozładował zmęczenie po pracowitym dniu i pomógł mi się odprężyć.

Zauważyłam, że zdrowy styl życia, a w tym właśnie bieganie, staje się coraz bardziej modne. Nic dziwnego skoro przyności sporo korzyści: uaktywnia pracę całego organizmu, usprawnia funkcjonowanie serca, płuc, mięśni kończyn dolnych i bioder. Poprawia krążenie krwi i ukrwienie organizmu. Obniża poziom złego cholesterolu, zapobiega rozwojowi osteoporozy, pozytywnie wpływa na samopoczucie.

Jednak czy bieganie jest dla każdego?
Otóż nie. Z przerażeniem obserwuję nagłówki artykułów pt. "Biegać każdy może". Nie, nie może.
Przeciwwskazaniem mogą być: schorzenia kręgosłupa, stawów kolanowych i choroby serca. Przeszkodą może być duża nadwaga, a bieganie może spowodować obciążenie stawów kolanowych. Ale to nie wyklucza całkowicie tych osób. Najlepiej w takim przypadku skonsultować się z lekarzem dlatego, że np. przy umiarkowanej otyłości jogging jest dobrym sposobem na pozbycie się nadwagi i ukształtowania sylwetki.

Zaczynając przygodę z bieganiem warto zaopatrzeć się w odpowiednie obuwie. To podstawa. Nie warto ryzykować biegając w zwykłych trampkach bo szybko można nabawić się poważnej kontuzji. Dobre buty chronią nasze ścięgna i stawy. Jeśli to jest możliwe należy biegać po miękkim podłożu (ja nie mam takiego szczęścia).

Buty Reebok Realflex Flight

Moje buty dzisiaj miały swoją premierę. Jak przeszły ten test?

Buty, które posiadam należą do tzw. "neutralnych". Podczas biegu moje stopy czuły się w nich raczej komfortowo. Twarde podłoże nie było mocno odczuwalne. Niestety niezbyt wygodna jest dla mnie pięta buta. Lewy but lekko mnie obtarł. Są to jednak nowe buty więc liczę na to, że się dopasują do stopy i, że był to jednorazowy incydent. Coś więcej będę mogła napisać po dłuższym użytkowaniu obuwia.




Drugą istotną sprawą w przypadku biegających kobiet jest dobranie odpowiedniego biustonosza. To bardzo ważne, gdyż nasze piersi podtrzymywane są przez wiązadła, które bez odpowiedniego wsparcia podczas ćwiczeń mogą się rozciągnąć w sposób niedowracalny. Podczas biegu przy każdym kroku piersi unoszą się średnio o 9 cm, co przy kilometrowym biegu daje aż 84 m! Chyba nikogo już nie muszę przekonywać dlaczego warto o tym pomyśleć?
Poza tym cała reszta ubrania zależy już tylko od naszych upodobań no i warunków atmosferycznych.

Ja bardzo często zabieram ze sobą plecak. Dzięki niemu mam gdzie włożyć wodę, czapkę, rękawiczki, klucze, komórkę, etc.

Plecak Kalenji - godny uwagi 

Jest bardzo wygodny, lekki i praktyczny. Nie przesuwa się na plecach podczas biegu, dzięki dobrze umiejscowionym dwóm przednim zapięciom. Ma dobrze rozmieszczone kieszonki zasuwane na zamek, mamy pewność, że nic nam podczas biegu nie wypadanie.


Biegało mi się dzisiaj tak przyjemnie, że gdy wracałam do domu zaczęło się już ściemniać...


Do następnego!



Jeśli tak jak ja macie problem z organizacją czasu i wciąż macie wrażenie, że doba powinna trwać 24 h to ten wpis jest dla Was. By jak najlepiej planować swój dzień warto poznać rytm biologiczny organizmu.

Gdy rozum śpi.
Podczas głębokiego snu wszystkie komórki ludzkie organizmu odnawiają się i regenerują, na co wpływ ma nie tyle długość, co intensywność snu. Długo jeszcze przed tym, nim udamy się na spoczynek, zespół komórek nerwowych, zwanych potocznie „zegarem biologicznym” pracuje na najwyższych obrotach.

Godzina 1.00. Głęboki sen. Wszystko odpoczywa, nastawione na "program oszczędnościowy", podtrzymujący tylko pracę organów. O godzinie 3.00 biologiczny budzik budzi ze snu wątrobę. Wątroba rozpoczyna swą pracowitą obróbkę pokarmów spożytych wieczorem, przerabia je, przyswaja, wysyła mózgowi niezbędną glukozę.
Godzinę później (4.00) budzi się mózg. Wtedy najmniejszy niepokój może przerwać sen, bo mózg czuwa i odbiera wszystkie impulsy. 

Godzina 7.00. Krew płynie prędzej w żyłach, serce pracuje mocniej i wydajniej – pora na śniadanie, a zaraz potem najlepszy czas na miłość dlatego, że gruczoły płciowe pracują o tej porze najintensywniej.  

Godzina 9.00. Najlepsza pora na...dentystę. Ukrwienie ciała jest o tej porze tak dobre, że człowiek prawie wcale nie odczuwa bólu.

W południe obiad, potem sjesta. Soki żołądkowe sygnalizują głód i domagają się pożywienia. Około godziny 14.00 energia życiowa człowieka sięga dna i tylko udaje on, że pracuje ;) Ale niedługo później bo o 15.00 zaczyna się dobry czas na pracę umysłową, spowodowany tym, iż organizm uruchamia rezerwy energii.  

Po pracy.
Godzina 16.00 to krytyczny okres dla ludzkiego ciała. Wzrasta ciśnienie krwi. Nie warto robić nic innego, jak doczekać kolacji, dla której najlepszą biologicznie porą jest godzina 17.00 (tylko kto o tej porze je kolację?). Wówczas zmysł powonienia i kubki smakowe są bardzo aktywne.

Godzina 18.00 to wymarzony czas na kłótnię. Jest to naturalny okres najwyższego napięcia nerwowego. Mózg reaguje agresywnie, dusza wibruje, nerwy napięte do ostatnich granic. Kłótnia o tej porze jest zaprogramowana i nieunikniona. Zauważyliście spory o tej porze?

Około godziny 20.00 nie warto wchodzić na wagę. O tej porze ciało ludzkie jest najcięższe. Ja o tej porze zawsze czuję się ociężała.

Na dobranoc.
Godzina 22.00 – Sen, a w dwie godziny później (24.00) czas regeneracji całego organizmu. Temperatura ciała spada, ciśnienie krwi też, krążenie się zwalnia, następuje czas nocnego odpoczynku.  

Godzina 1.00 i już wszystko jasne :)

Biologiczny zegar człowieka jest dokładny i punktualny. Nie warto go rozregulować. Jednak przy dzisiejszym trybie życia czy to w ogóle jest możliwe?


U mnie niestety wciąż wygląda to tak:



Co bym sobie nie obiecywała to i tak kończy się tak samo.
A jak jest u Was?



"Góry uczą smaku rzeczy prostych - takich, których nie doceniamy" - Stanisław Biel

Góry kocham od zawsze. Przeszłam wiele kilometrów, poznałam wiele wspaniałych osób, mam niezliczoną ilość wspomnień z różnych okresów mojego życia, a mimo to ciągle chcę więcej i ciągle tęsknię za górami.

To prawda, że w górach docenia się najprostsze rzeczy, smaki. 
Pamiętam jak kilka lat temu po wielu godzinach wędrówki zawitaliśmy do schroniska i tam zamówiliśmy najzwyklejszą w świecie herbatę. Smaku jej nie zapomnę. Jeszcze nigdy tak mi nie smakowała..

Góry nauczyły mnie też poczucia wolności i dystansu do świata. Z perspektywy gór widać we właściwej skali problemy i kłopoty, którymi żyje się na co dzień. Dlatego część planów i decyzji podejmuję właśnie w górach.

Góry trzeba kochać, chłonąć jak powietrze potrzebne do życia. W nich jest magia, ulotność, piękno.


W górach jest wszystko co kocham: nieograniczona przestrzeń, cisza, myśli wolne od trosk, poczucie że mogę wszystko...




Kiedyś ktoś mnie zapytał: - "Dlaczego chodzisz po górach?" Odpowiedziałem, że ludzi można podzielić na dwa rodzaje: na tych którym nie trzeba tej pasji tłumaczyć i na tych którzy i tak nie zrozumieją.
/Piotr Pustelnik/


Porządkując foldery w telefonie znalazłam zupełnie zapomniane zdjęcia, które pochodzą z ostatnich paru miesięcy z różnych okresów. Zobaczycie tu: przeprowadzkę, rogala z obchodów 11 listopada, rzeźbę z Festiwalu rzeźby lodowej odbywającego się tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, świeżo zasadzoną rzeżuchę etc. Miłego oglądania!


1) wiosenne tulipany, 2) świąteczna rzeżucha, 3) Kocisława

1) rogal marciński, 2) lodowa rzeźba, 3) wystawa sklepowa

1) pomoc domowa, 2) storczyk w ciapki, 3) widoczek podczas spaceru

Pozdrawiam świątecznie!