Zima nie odpuszcza. Jak tak dalej pójdzie to ze śniegu ulepię zająca, a ze święconką pojadę na sankach :)
Nie będę już pisać, że tęsknię za wiosną, że zima już mi zbrzydła. Idą święta i trzeba przyznać, że będą to pierwsze białe Święta Wielkanocne jakie pamiętam. Może ta ich inność wcale nie jest taka zła? Jedno jest pewne - długo będziemy o nich pamiętać.

Dzisiaj pokażę Wam troszkę moich dekoracji świątecznych, które umilają mi oczekiwanie na ten świąteczny czas.

Pisanka to prezent, który ma dla mnie wartość emocjonalną

Motylek przypomina o wiośnie

Jajko - symbol życia

Na zimowo ;)

Czekają na swój czas ;)

Kot jeszcze nie zauważył, więc jajko jest całe ;)

Kocisława jak zwykle sceptyczna ;)




Kochani!
Radosnych Świąt Wielkanocnych, wiosny w sercu na przekór pogodzie, smacznego święconego jajka i mokrego (śnieżnego?) Dyngusa!




Do napisania tego posta skłoniła mnie wypowiedź mojej koleżanki, która kiedyś podczas rozmowy powiedziała: "Nie mogę patrzeć w lustro, nienawidzę siebie".
Dlaczego tak ciężko nam kobietom zaakceptować siebie? Pokochać swoje ciało? Pomyśleć o sobie: jestem piękna, atrakcyjna, mam to "coś" co podoba się innym?

Ciągle tylko doszukujemy się w sobie wad. Ciężko nam znaleźć jakieś atuty.
Jak pokazują badania tylko 2 % kobiet na świecie uważa się za piękne, 9% uważa siebie za atrakcyjne, 8% Polek uważa się jedynie za ładne. A co z resztą? Jakie mają o sobie zdanie?

Moim zdaniem ogromną rolę w utrwalaniu tych negatywnych wzorców ma mechanizm porównywania się do innych. Sugeruje, że istnieje idealny wzorzec, do którego powinniśmy dążyć. W ten sposób nie doceniamy własnej wyjątkowości, nie szukamy w sobie pozytywnych cech, a każde odstępstwo do tej normy, traktujemy jak rzecz, której należy się wstydzić. A to mamy odstające uszy, a to za grube uda, za małe piersi, za dużą pupę.
Gdy słyszymy, że ładnie wyglądamy, mówimy, że to zasługa makijażu albo, że powinnyśmy jeszcze zrzucić parę kilo. Nie zakładamy sukienki bo twierdzimy, że jak schudniemy to wtedy przyjdzie na nią czas. I tak mijają miesiące, lata i nic się nie zmienia.

A tymczasem mężczyźni szukają kobiet naturalnych. Patrząc na nas brakuje im tej prawdziwości. Farbujemy włosy na kolory, które kompletnie nam nie pasują (bo taka moda), robimy sobie nienaturalne paznokcie i makijaż bo w ten sposób chcemy się upodobnić do naszego wzorca.

Zamiast poprawiać urodę, sprawmy, by uznano nas za piękne i pociągające. Kluczem jest narzucenie otoczeniu przeświadczenia, że jesteśmy wyjątkowe i zasługujemy na podziw.
Nie jest to łatwe. To trudna praca nad sobą, ale dzięki niej polubimy siebie, a inni nas zaczną dostrzegać.

By ta praca nad sobą odniosła skutek starajmy się nie brać do siebie krytyki z zewnątrz. Omijajmy pesymistów, których i tak nic i nikt nie będzie w stanie zadowolić. Bo to tak właśnie jest, że przejmujemy się wszystkim co ktoś na nasz temat powie i bierzemy to do siebie.
Szukajmy pozytywów, ludzi którzy nam dobrze życzą, otaczajmy się tymi, którzy dostrzegają nasze dobre strony. Akceptujmy i komplementujmy innych.
Lubiąc innych sprawiamy, że inni lubią nas. Każdy lubi przebywać w gronie ludzi pozytywnie nastawionych do innych i do świata. To wszystko zwiększa szansę, że któregoś dnia spojrzymy w lustro i dostrzeżemy swoją wartość.

Moja praca nad sobą trwa już kilka lat. I mimo, że nie jestem idealna, ba, nawet daleko mi do tego, to lubię siebie, akceptuję i kocham swoje ciało. Ono jest dla mnie bardzo ważne. Dbam by było sprawne i zdrowe, a nad resztą da się popracować.
Jestem piękna i zdrowa i to jest najważniejsze.
Ty też jesteś!




"Brak mi słów
Tak jesteś piękna
To śmieszne lecz jąkam się
Brak mi słów
Po prostu klękam
Wszystko by z Tobą być"

- Michał Grott&Kuba Badach.


Kochani!
Jest Was tu ze mną 30 osób. Ktoś powie, że to ledwie garstka. Ale dla mnie właśnie ta garstka jest najwspanialsza pod słońcem! 


Dziękuję, że jesteście, że wpadacie i komentujecie. Gdybym wcześniej wiedziała, że blogowanie jest takie fajne, na pewno zaczęłabym wcześniej! Gdzie ja byłam tyle czasu??

Nie myślałam nawet, że tak mnie miło przyjmiecie do swojego świata.

Dziękuję!


To teraz mogę iść zdobywać świat! :)


Do następnego! :)



Tęskno...



Do tych pól kwitnących, zapachu trawy, cieplejszych promieni słońca, ludzi uśmiechniętych, błękitnego nieba, śpiewu ptaków, rześkich poranków, ciepłych wieczorów -  wiosny!



Do świąt zostało już tylko dwa tygodnie. To wręcz niewiarygodne bo za oknem panuje jeszcze zima.  
Mimo to, czas jednak pomyśleć o dekoracjach świątecznych, szczególnie jeśli mamy w planach przystroić dom własnoręcznie. Poszukiwania inspiracji na świąteczne jajo nastroiły mnie bardzo pozytywnie, tchnęły we mnie radość z oczekiwania na wiosnę, a dzisiejsze słoneczko przypominało, że to już... tuż tuż.

Moje przygotowania świąteczne zaczną się na dobre za tydzień, pewnie jak u większości z Was, ale jak tylko zdrówko pozwoli (dopadło mnie przeziębienie), wybiorę się do pasmanterii po niezbędne materiały do ozdób.

Te święta kojarzą mi się z mocną zielenią wiosennej trawki, żółcią, bielą, pastelowymi kolorami.W ten deseń szukałam inspiracji na pisanki i ozdoby świąteczne. 

Moje ulubione, ach te kolory...
Świetny pomysł na pisankę
Bardzo popularna ozdoba w naszych domach
Nawet prosta filiżanka może być odświętna :)
Wspaniałe zieloności.
Cięte tulipany. Nie może ich zabraknąć na moim świątecznym stole. 
(Zdjęcia pochodzą z pinterest.com)


I jeszcze kilka fajnych pomysłów na własnoręczne ozdoby:

Dla tych, którym igła i nitka nie straszna
Dla sprawnych rąk i tych cierpliwych
Dla każdego! :)


Czujecie atmosferę tych świąt? Zaczynacie już powoli dekorować czy zostawiacie na ostatnią chwilę?



Niedługo nadejdzie wiosna. Czy wiecie, że to właśnie ona jest najlepszym okresem na zwiedzanie Szkocji? 
W tym czasie mamy największą szansę, by trafić na ładną pogodę i bezdeszczowe dni. Jednak warto w tym miejscu wspomnieć, że ciągle zmieniająca się pogoda tworzy niesamowitą aurę Szkocji, ponurej, tajemniczej, mieniącej się kolorami tęczy, a także mglistej i szarej. To właśnie czyni to miejsce wyjątkowym i nieporównywalnym, pełnym magii, robiącym ogromne wrażenie. Zobaczcie. 

W drodze

Mroczny krajobraz - Glenfinnan Monument

Szkocja to z jednej strony duże miasta takie jak Edinburgh (stolica) czy Glasgow.

Zamek Edinburgh

Wiosna w Edinburgh

Stare Miasto


Widok na miasto

Z drugiej Szkocja to tereny, w których jakby czas stanął w miejscu, które stanowią oazę spokoju, dziewiczej przyrody i czystego, w dużej mierze niezagospodarowanego środowiska.

Rozległe malownicze góry, twierdze, zamki, jeziora, ale też małe wioski rybackie oraz piękne klify i piaszczyste plaże.

Eilean Donan Castle

Isle of Skye

Plaża w Findhorn

Rural Landscape and Wheelbarrow, Kilmuir, Isle of Skye, Scotland

Mnie najbardziej urzekł górzysty region północnej Szkocji Highlands of Scotland, obejmujący Góry Kaledońskie i Grampiany. Zajmuje on 2/3 obszaru Szkocji.

Zachód regionu to góry Grampian Mountains. Najwyższym szczytem jest Ben Nevis, który wznosi się na wysokość 1343 m n.p.m. Jest on najwyższym szczytem Szkocji oraz całej Wielkiej Brytanii.

Ben Nevis  1343 m n.p.m. - widok ze szczytu 


Grampiany są bardzo zróżnicowane.
Znajdują się tutaj zarówno szczyty o charakterystyce niemalże alpejskiej jak i łagodne trawiaste wzgórza.

Góry Kaledońskie - stare pasmo górskie w północnej Szkocji o długości ok. 300 km, położone na północ od zapadliska Glen More. Najwyższe wzniesienie  to Carn Eige 1182 m. Tutaj jeszcze nie dotarłam. Będzie to cel kolejnej wyprawy.


Szkocja to także etniczny koloryt. 


fot. Jarek Wojtach (http://infointravel.com/)

Szkocja jest mi bliska i z wielką przyjemnością odwiedzę ją znowu!




Weekend upłynął mi pracowicie, a efektami mojej pracy chcę się z Wami tutaj podzielić.
Dzisiejszy wpis będzie dotyczył metamorfozy pewnej starej szafki, która stanowi część meblościanki "odziedziczonej" podczas przeprowadzki. Nie chciałam się jej pozbywać, ponieważ w mojej głowie narodził się pomysł by dać jej drugie życie. Szafka jak i pozostała część mebli wyglądała niczym brzydkie kaczątko:


Jej ogólny stan techniczny nie był zły, nie była ani obita, ani porysowana, ale jej kolory miały wiele do życzenia. Najgorszy był chyba ten niebieski z tyłu (nie lubię niebieskiego w aranżacji wnętrz).

Sposób, który pokażę jest prosty, tani, ale wymaga dużo precyzji.

Co będzie nam potrzebne?


Okleina meblowa, miarka, linijka, ołówek, nożyczki, dobre nastawienie i spokój wewnętrzny ;)

Tej metody nie polecam osobom, które nie mają cierpliwości i szybko się denerwują.

Okleina samoprzylepna jest gotowa od razu do użytku. Trzeba pamiętać, że naklejamy ją tylko na powierzchnie gładkie, suche i odkurzone. Z tyłu okleiny mamy bardzo praktyczną podziałkę, dzięki czemu w łatwy sposób ją dotniemy do odpowiedniego wymiaru. 
Gdy już wytniemy odpowiednie fragmenty folii to dopasowujemy je do mebla i zaczynamy oklejanie. Tutaj liczy się dokładność. Nawet 1 mm różnicy może spowodować, że okleina będzie przyklejona nierówno, będzie się nam podczas oklejania falować i źle dociskać tworząc pęcherzyki powietrza, których jak wiadomo tu być nie powinno.
Do wygładzania folii najlepiej używać miękkiej szmatki.  Jeśli coś nam się przyklei nierówno należy folię ostrożnie oderwać i ponownie dokładnie przykleić. Na szczęście folia samoprzylepna pozwala na korekty przyklejania, ponieważ klej wiąże z całą siłą dopiero po paru godzinach. 
Z doświadczenia wiem, że uchwyty najlepiej zamontować trochę później jak już folia dobrze się przyklei do powierzchni. Inaczej może się nam nieładnie pofalować w tym miejscu.

A oto efekt końcowy:


Jest to moim zdaniem dobry sposób na odświeżenie mebli zanim wymienimy je na nowe. Sposób dostępny dla każdego kto ma trochę chęci :) Okleinę można kupić w marketach typu Castorama, Leroy Merlin oraz w sklepach wielobranżowych czy na allegro.

Co sądzicie o takim sposobie odświeżania mebli? Lubicie rzeczy z odzysku?



Chciałabym Wam dzisiaj pokazać kawałek (moim zdaniem) ciekawej architektury miejskiej czyli fasady galerii MM, która budziła wiele sprzecznych emocji, zanim jeszcze w Poznaniu powstała. Mieści się w ścisłym centrum miasta, u zbiegu ulic Świętego Marcina i al. Marcinkowskiego.
Nie wiem o co było tyle krzyku bo dyskusje odnośnie projektu budynku trwały długo i nie były pochlebne. Moim zdaniem wpisuje się ona w estetykę ulic, jest nowoczesna i przyciąga uwagę przechodniów. 






W środku panuje lekki półmrok. Największe wrażenie robi taras widokowy.



Patrząc w górę ukazuje się nam niesamowity widok.



Jak się Wam podoba? 


Dziś był pierwszy, prawdziwie wiosenny i ciepły dzień. Wstałam wcześnie skoro świt. Pierwszy raz od nie pamiętam kiedy zachwyciłam się wschodem słońca  i od razu miałam dobry nastrój na resztę dnia.
Sobota wpisała się w kalendarz kolorem żółtym. Zauważyłam, że ostatnio ciągle się nim otaczam :)



Narcyze skutecznie przywołują wiosnę. Kalosze rozweselą każdy pochmurny dzień.


Jak się okazuje otaczanie się tym kolorem ma same plusy!
Żółty, stymulując pracę mózgu rozjaśnia umysł, wzmaga intelekt, koncentrację i precyzję działania, sprzyja nowym pomysłom, poprawia refleks a także pomaga podejmować decyzje. Wzmacnia system nerwowy, aktywizuje włókna ruchowe mięśni, dzięki czemu mięśnie mają więcej energii. 



Była praca, relaks, zakupy a popołudniu nie mogło zabraknąć herbatki z cytryną ;)


Bardzo pozytywnie i w klimacie wiosny nastraja mnie ten kawałek...



Miłego weekendu!