Pisałam już, że lubię Lidla?
Lubię, szczególnie za takie tematyczne akcje jak ta. W tzw. "super weekend" czyli od soboty 2 marca w ofercie będą mega kolorowe kalosze. Do wyboru 4 kolory. Mam nadzieję, że uda mi się upolować te żółte ;) 




Co o nich sądzicie? Myślicie, że warto je kupić? 




Oby tylko wiosna dopisała i rzadko były nam potrzebne.



Ostatnie dni spędziłam w Warszawie. Przy okazji zakupów znalazłam sofę, którą chętnie widziałabym w swoim salonie. Mebel jakich wiele powiecie, mnie jednak urzekła jej wygoda.


Sofa obita jest sztruksem jedwabnym i jest niezwykle miła w dotyku. Dzięki temu, że jej boczne poduszki wpasowane są w oparcie nie będą lądowały na podłodze. Projekt pochodzi z firmy Swarzędz Design.


Poniżej kilka szybkich migawek ;)







Z Warszawy wracałam Polskim Busem, który jak na taką trasę spisał się całkiem dobrze. Jedynym minusem było zbyt mocne ogrzewanie, którego ja osobiście nie lubię.


Dzisiaj rano przetarłam oczy ze zdumienia. 
Zima zaskoczyła mnie swoim powrotem w iście bajkowym stylu.
Zobaczcie sami :)






 Zdjęcia zrobione telefonem ale myślę, że mają swój klimat :) 


A jak jest dziś u Was?

W powietrzu powoli już czuć wiosnę. W tym roku czekam na nią z utęsknieniem. Owszem, lubię zimę ale w górach, a aktualnie mam do nich za daleko ;) Aby umilić sobie i Wam to oczekiwanie, zapraszam do obejrzenia "górskich" zdjęć. 


Gdzieś w Beskidzie Sądeckim

Dobry znak ;)

Świeć słoneczko, świeć!

Czy ktoś mi powie: gdzie ta wiosna???

Bardzo lubię ten okres przejścia zimy w wiosnę.
 A  Wy też tęsknicie za zieloną trawką, słońcem i dłuższym dniem?


Jedni ten dzień lubią inni wręcz nienawidzą twierdząc, że to czysta komercja. Dla mnie to dzień jak co dzień bo mam to szczęście, że walentynki mam przez cały rok ♥ Jednak i u mnie zrobiło się dziś bardzo klimatycznie i nastrojowo.


Aniołki pilnują naszej sypialni ♥

Czerwona Azalia (o mamusiu tylko jak się tu nią opiekować teraz?)
 
Aniołek nad łóżkiem
 

Zimowe serducho

;)

Życzę Wam, aby miłość była najmocniejsza i warta wszystkiego!


Ostatnio zauważyłam, że rzeczy mnie przytłaczają. Psują moją harmonię i przestrzeń. Przeszkadzają mi działać, wręcz blokują. Nie mogę się skupić w pomieszczeniu w którym jest wszystkiego za dużo. Powodem tego spostrzeżenia była niewątpliwie przeprowadzka do nowego miejsca. Najpierw zaskoczyła mnie ilość zmagazynowana przez lata w szafach, a później czas poświęcony na rozpakowywanie, układanie, porządkowanie.

Każdy z nas ma pełno bibelotów, ubrań, których już nie nosi, drobiazgów, ale też większych gabarytowo przedmiotów z którymi nieraz ciężko się rozstać. Dla jednych to norma i nie widzą w tym nic złego, po prostu tak mają, inni umieją się dostosować (mam na myśli mężczyzn, którzy akceptują zakupoholizm swoich kobiet albo sami wpadają w wir zakupów), a jeszcze inni starają się porządkować, oddawać rzeczy zbędne.

Moim celem jest oczyszczenie przestrzeni wokół siebie poprzez nie otaczanie się rzeczami, które są mi niepotrzebne. Swój cel zaczęłam wprowadzać w życie. Malutkim dowodem na to niech będą moje skromne zakupy wyprzedażowe. Przed wyjściem z domu przeglądnęłam swoją szafę i zastanowiłam się czego mi naprawdę brakuje. Bluzek. Kupiłam dwie.

Promod (przecena 119 pln na 30 pln)

Cropp (przecena z 49 pln na 19,99 pln)

Mimo, iż przeszłam trzy galerie, na nic innego się nie skusiłam ponadto co zamierzałam kupić. Doszłam do wniosku, że nie potrzebuję tych wszystkich rzeczy by być szczęśliwą :)


Co sądzicie o takim minimalizmie w codziennym życiu?


W taki dzień jak dziś kiedy jest zimno, wieje i pada deszcz mam ochotę na kąpiel w wannie pełnej piany. Wracając od dentysty mocno przemarzłam. W dodatku sama wizyta była dość stresująca. A nic mnie tak nie relaksuje i nie odpręża jak gorąca kąpiel. Ale obowiązkowo musi być duża piana i ładny zapach unoszący się w całej łazience ♥

weheartit.com/entry/39850247/via/bbette

W zasadzie oba kryteria spełniają te dwa płyny do kąpieli.

Pomarańcza i imbir, koszt 9,99 pln za 500ml
Z całej oferty płynów Original Source odpowiada mi tylko ten. Inne mają sztuczny zapach i wysuszają skórę. Ten pachnie bosko, dobrze się pieni i mojej skóry jak na razie nie wysuszył.

Czekolada i pomarańcze - koszt 9 pln za 1000 ml

Płyny Luksja to moje odkrycie. Nigdy nie byłam przekonana do ich płynów, ale tutaj skutecznie to podejście zmieniła nowa seria swoimi zapachami, które wodzą za nos ;)


Jestem ich ciekawa. Mój Choco już się kończy (podbiera mi go M). To znak, że słodkie zapachy lubią też mężczyźni :) Następcą będzie Bluberry muffin ♥
Lubicie?

Od jakiegoś czasu marzę o takiej romantycznej toaletce mieszczącej kosmetyki, biżuterię i dodatki. Z pięknie rzeźbionym lustrem i wygodnym siedzeniem. Musi być solidna (z litego drewna) i praktyczna. Jedyny szkopuł to taki, że w sypialni mam mało miejsca. Szukam więc wersji "kompaktowej". Jako, że nie mam ogromnej ilości kosmetyków myślę, że jest to w moim przypadku wykonalne ;) Na razie nie znalazłam idealnej. 

Ta poniżej jest stosunkowo mała, ale zamiast tych luster po boku mogłaby mieć dwie praktyczne szufladki na drobne szpargały.

Dostępna na allegro

Ta z kolei jest cudowna, ale bez żadnych szufladek kompletnie niepraktyczna.

fot. polki.pl

Kolejna byłaby moją faworytką, ale jest za duża do małej sypialni.



Tutaj wersja bardziej nowoczesna, wpada w oko i skutecznie konkuruje z bielą.
Mi jednak nie odpowiada szklany blat i brak szufladek.


fot. boska.pl

Poniżej propozycja dla osób posiadających dużą sypialnię. W przeciwnym razie mebel przytłoczy małe pomieszczenie i sprawi, że będzie wydawało się ciężkie i zagracone.

fot. boska.pl

Rozważam też zakup toaletki do samodzielnej renowacji. Ktokolwiek widział ktokolwiek wie...


Odkąd pamiętam nie lubiłam biegać. Kojarzyło mi się to z biegiem na 1000 metrów z podstawówki i ciągle żywą nienawiścią do tej formy aktywności. Właściwie to dokładnie nie pamiętam co skłoniło mnie do tego by spróbować. Było to 4 lata temu. Zima, początek lutego, zimny wieczór, a ja pomyślałam: "idę biegać". Ktoś by powiedział: jest mróz, ciemno, zimno, a Ty chcesz biegać? Tak, to zdecydowanie było w moim stylu ;) Na szczęście nikt mnie nie odwiódł od tego pomysłu :)

Dlaczego ruszyłam tyłek? Na pewno chciałam coś w sobie zmienić, poczuć się lepiej sama ze sobą. Nie miałam energii, zimowe wieczory spędzałam pod kocykiem z kubkiem herbaty albo przy komputerze nadrabiając zaległości w pracy. Tamten wieczór zmienił moje nastawienie. Już po pierwszym treningu wiedziałam, że chcę więcej. Czułam pozytywną energię i czerpałam radość z biegania. Niestety mniej więcej po roku systematycznego biegania nie wiedzieć czemu mój zapał ostygł. Przerwałam treningi.
Dlaczego o tym piszę? Jest luty. Wracam do biegania!


Dla tych co chcą zacząć polecam książkę:


W tej książce znajdziecie kilka praktycznych wskazówek dobrych na początek.
Dajcie znać co myślicie o bieganiu.